Spokój nie zmącony

To ten czas. Sianokosy trwają, a ja chodzę po polach i wdycham zapach suchego sianka. Kiedy nikt nie widzi kładę się na wykoszonej trawie i leżę delektując się ciszą, ciepłem i łaskoczącymi źdźbłami dopóki nie oblezą mnie mrówki. Jakiś fenomen tego roku, bo na razie nie ma komarów. Nie ma bąków, które latają i atakują dopóki nie uda im się użreć. Niczym niezmącony spokój letniego już prawie popołudnia.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Zatrzymać się i uwiecznić

Bele. Coraz ich więcej na polach. Jest właśnie po pierwszych siankosach. Oklepany temat, jednak kiedy je widzę, ale koniecznie w połączeniu ze wspaniałym krajobrazem i nietuzinkowym światłem, wyciągam aparat i pstrykam foty.

Widok z poniższych zdjęć mnie zaskoczył. Niebo było prawie czyste, więc nie spodziewałem się widowiskowego zachodu. Moje bele, a w oddali pasące się dwa koniki w połączeniu z chylącym się do horyzontu słońcem stworzyły mi idealny kadr. Wystarczyło się zatrzymać i uwiecznić. Ileż to roboty 🙂

Magnezyty, kulka i motoparalotniarz

Przyznam się szczerze, tym razem zupełnie przypadkiem obczaiłem tę miejscówkę, gdzie pomiędzy drzewami widać naszą okoliczną, widoczną z pobliskich wzniesień „fabrykę” – Zakłady Magnezytowe. Rzuciłem okiem na aplikację, czy aby gdzieś w tym rejonie nie zachodzi akurat słońce i okazało się, że owszem.

Co prawda nad horyzontem wisiała chmura, ale istniała szansa, że się przesunie, a spod niej wyjdzie lekko przytłumione słońce. Postanowiłem poczekać do zachodu i tak oto powstały poniższe zdjęcia. Wisienką „na torcie” był przelatujący akurat w okolicy słońca motoparalotniarz.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ROPCZYCE ZAKŁADY MAGNEZYTOWE W ROPCZYCACH

Kopki prawdziwe

Dwa tygodnie nie miałem przez dłuższą chwilę w ręce aparatu, dacie wiarę? Wszystko przez to moje rowerowanie. Tylko pojedyncze pamiątkowe zdjęcia gdzieś w drodze. Nic na to nie poradzę, muszę dzielić czas między te dwie pasje. A w zasadzie trzy, bo jestem jeszcze uzależniony od pisania postów na blogu i publikowania zdjęć.

W niedzielę w końcu wziąłem aparat w rękę i wybrałem się na długi wieczorny fotospacer. Miałem to szczęście, że trafiłem na sianokosy, a pod moimi ulubionymi wierzbami akurat stało sporo kopek siana. Kopek! Najprawdziwszych, a nie beli! Słońce świeciło cudownym światłem, a ja mogłem w końcu zapomnieć się w fotografowaniu. Chodziłem dookoła robiąc sporo zdjęć i wdychając zapach schnącej trawy. Poniżej pierwsze porcja zdjęć z owego wieczoru.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Wiatr w resztkach włosów

Zazwyczaj jeżdżę gdzieś niedaleko domu, od czasu do czasu jednak zapuszczam się w dalsze rejony pogórza. Staram się brać ze sobą aparat, choć rzadko chce mi się zatrzymywać na fotgorafowanie. Kiedy czuje ten wiatr w resztkach włosów chcę jechać, jechać, ciągle jechać. Nie myśleć o niczym poza bolącym tyłkiem i zgrzytających w zębach muchach.

Mowa oczywiście o moich wyprawach rowerowych. Kiedy jednak po morderczej wspinaczce na pod górkę, moim oczom ukazuje się taki widok, muszę się zatrzymać, aby go uwiecznić.

Miejsce z potencjałem

Czasem na najlepsze światło nie trzeba czekać aż do zachodu słońca. Bywa tak, że najpiękniej jest godzinę, kilkadziesiąt minut wcześniej. Tak też było i tym razem. Wybrałem się nieco wcześniej, aby obadać jedną z nowych miejscówek wypatrzonych wstępnie podczas jednej z wypraw rowerowych. Wszelkie znaki na niebie wskazywały, że może to być piękny wieczór.

Nie myliłem się. Zwykła polna droga, prowadząca w dół ze wzgórza, a po przeciwnej stronie roległy widok na m. Zagorzyce. Z pewnością tam jeszcze wrócę, bo miejsce jest z dużym potencjałem do fotografowania.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Cisza w parku

Niezwykle klimatyczna aleja porośnięta starymi grabami znajdująca się w parku, który tak naprawdę o każdej porze roku potrafi wyglądać cudownie. Jeden mały warunek – wczesny poranek, najlepiej słoneczny. A kiedy dodatkowo jest lekko mglisty, to jest już szczyt marzeń. O świcie można być pewnym, że będzie tam pusto, a jedyne dźwięki jakie będziemy słyszeć, to śpiew ptaków i ewentualnie klekot zamieszkujących park bocianów.

Osobiście wiosną czy latem potrafię tam spędzić sporo czasu. Od świtu, aż do czasu gdy pojawiają się pierwsi ludzie idący do pracy, czy do pobliskiego kościoła na pierwszą mszę. Mam te dwie godziny tylko dla siebie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI WIŚNIOWA

Turkus

Leniwy poranek, ale nie taki całkiem. Taki, że to człowiek pospał i postanowił wybrać się na jakowyś spacer. Dosyć chłodno, na niebie kilka chmurek, a powietrze przejrzyste i do tego solidny wiatr. Byłem przekonany, że to może oczy jeszcze nie do końca otwarte sprawiły, że widzę turkusowy kolor wody. Zrobiłem kilka zdjęć i to samo na ekranie aparatu. Do dziś nie wiem, czy to sprawka specyficznego porannego światła, chmur, wyzierającego od czasu do czasu ukradkiem słońca, czy może ktoś dosypał jakiś barwnik do wody… 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI CZARNA SĘDZISZOWSKA

Zostają na długo

To jest nieludzka pora. Ale kiedy prognozy zapowiadają choć odrobinę mgły, nie ma zmiłuj się., nastawiam budzik i zrywam się o świcie.

Może poranne niebo nie do końca było kolorowe, może tej zapowiadanej mgły było tylko odrobinę, ale kolory, jakie wyszły na zdjęciach w tym świetle bardzo mi się spodobały. Niby przytłumione, ale jakże nietypowe. Pozorny brak światła wyszedł im tutaj tylko na dobre.

To właśnie uwielbiam w fotografii. Łapać te krótkie chwile i kolory, które zobaczone na żywo ciężko zapamiętać, a które dzięki fotografii zostają ze mną i Wami na jak długo chcę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BĘDZIENICA