Kolejna wyprawa na owady zakończyła się zdjęciami kwiatów znalezionych w lesie. Zaczynam się martwić, że jest tak mało owadów, ale w sumie to dopiero kwiecień i pewnie nie spodziewały się, że tak szybko zrobi się ciepło i wiosennie.
A przed obiektyw nawinęły mi się miodunka i gajowiec żółty.
Sobota i niedziela, to były dni, na które czekałem od kilku miesięcy kiedy to zrodził się w mojej głowie pomysł, że fajnie byłoby złapać zachodzące słońce dokładnie między dwoma nadajnikami znajdującymi się kilka lub kilkanaście kilometrów od upatrzonego miejsca. W sobotę na śmierć o tym zapomniałem, ale w niedzielę wyczekiwałem niecierpliwie na zachód słońca z nadzieją że pogoda dopisze. I udało się.
Miejsce z którego robiłem pierwsze i ostatnie miejsce było od siebie oddalone o kilkadziesiąt metrów, więc sukcesywnie, jak słońce schodziło za horyzont musiałem przemieszczać się z aparatem.
Ponad tydzień temu w piątek odkryłem kolejnego Nepomucena w mojej niedalekiej okolicy. Tutaj umiejscowiony jest pod potężnym drzewem. Jego obwód to jak sądzę grubo ponad trzy metry (muszę to kiedyś sprawdzić dokładnie). Tego dnia trafił mi się czerwony zachód słońca, pewnie ze względu na pył saharyjski który przez te dni docierał do Polski.
Poniższe zdjęcie zrobiłem w kierunku południowym, bo z tej perspektywy drzewo wygląda jeszcze bardziej imponująco.
I kolejna fotka na długiej ogniskowej zrobiona dokładnie pięć dni później. Sporo listków przybyło.
Krótki odpoczynek od krajobrazów, bo na dysku czeka jeszcze wiele zdjęć i wiosennych kwiatów i owadów, które udało mi się przez ostatnie dni uchwycić. Dzisiaj ziarnopłon wiosenny.
Po wczorajszych dalekich obserwacjach wydawało mi się że nic ich już nie przebije. Myliłem się i to grubo. Dzisiaj udało mi się złapać tatry w ciągu dnia. A dokładnie około dziesiątej rano. Na zdjęciach nie są już tylko czarne, ale dokładnie widać zalegający na nich śnieg.
Tak się rozpędziłem, że odwiedziłem trzy różne miejscówki. Pierwsze zdjęcie w Szkodnej i wtedy widoczność była najlepsza. (10:00)
Druga miejscówka to miejscowość Wola Zgłobieńska (10:37).
I trzecie zdjęcie (10:55) powstało w Zagorzycach.
WITOLD OCHAŁ DALEKIE OBSERWACJE TATRY ZE SZKODNEJ TATRY Z WOLI ZGŁOBIEŃSKIEJ TATRY Z ZAGORZYC PODKARPACIE
Tyle dni z bezchmurnym niebem a dopiero dziś pokazały się Tatry w całej swojej okazałości. No może nie w całej, bo dziś z innej miejscówki w Zagorzycach a stamtąd widać ich nieco mniej niż ze Szkodnej. Za to okoliczności przyrody poniżej Tatr zupełnie odmienne. Od zrobienia pierwszego zdjęcia do ostatniego minęło pół godziny.
Dwa dni wieczorem czatowałem na fotografię Księżyca w nowiu. Udało mi się to dopiero za trzecim razem. Idealnie bezchmurne niebo i dobra przejrzystość umożliwiły mi sfotografowanie Srebrnego Globu dwa dni po nowiu (9,2 % tarczy), wraz ze światłem popielaty Księżyca. Światło popielate, to poświata nieoświetlonej części Księżyca, widoczna dzięki światłu odbitemu od Ziemi. Więcej o popielatym świetle (blasku) można poczytać tutaj.
Podobnie jak przed rokiem, tak i w tym wybrałem się do rezerwatu szachownicy kostkowatej (Fritillaria meleagris) w Krównikach koło Przemyśla. Idealnie wbiłem się w porę kwitnienia. Tym razem pojechałem późnym popołudniem, a pogoda dopisała. Było miękkie wieczorne światełko, idealne warunki do fotografowania.