W ubiegły czwartek wybrałem się na popołudniowy spacer w nadziei na fotografowanie owadów. Niestety, mimo ciepła jest ich wciąż niewiele. Na pocieszenie zrobiłem sobie dwie fotki zachodu słońca.
WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE WIOSNA POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI ZACHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA
Zawsze mam problem jak sfotografować kępy ciemierników. Na szczęście w zakątku ogrodu, gdzie światło słoneczne dochodzi tylko krótko po świcie rośnie kilka pojedynczych kwiatków.
Tę gąsieniczkę zauważyłem na gałązce jabłonki. Oczywiście w pierwszej chwili nie załapałem, że to żywe stworzenie, a nie odnoga gałązki. Kiedy zacząłem poruszać gałęzią gąsienica podniosła łebek do góry i chyba próbowała mnie odstraszyć.
Bywają i takie wycieczki fotograficzne, że przyjeżdżam z jednym tylko zdjęciem. W miarę dobre warunki do fotografowania trwają minutę, może dwie. Jeśli wtedy nie zdążę zrobić zdjęcia, wyprawa jest całkiem nieudana. Tak było podczas dwóch wieczorów pod koniec marca i na początku kwietnia.
Szedłem na upatrzone wcześniej miejsce, a słońce nawet nie wyzierało zza chmur, kiedy ni stąd ni zowąd pokazało się na chwilę. Akurat przechodziłem koło dużej kałuży i to ją obrałem sobie za pierwszy plan.
Nowe miejsce do fotografowania. Na łące znalazłem poskładany stojak na siano. Musiałem sam go sobie złożyć, aby mi urozmaicił krajobraz 😉
Taki malutki, że ledwo dostrzegłem go na koniuszku gałązki. Na początku jeśli nawet dostrzegłem, to wydawał mi się być jakimś nieciekawym paprochem. Ale kiedy zaczął się ruszać, to dodatkowo zauważyłem, że coś trzyma w łapkach! Obstawiam, że to samica pająka spreparowała swojego partnera po tym, jak zrobił co do niego należy….
W moim powiecie, na granicy miejscowości Ropczyce i gnojnica znajduje się tajemniczy, niewielki kopiec. Niestety nie udało mi się ustalić jego pochodzenia, choć krążą o nim trzy legendy. Pierwsza mówi o zbiorowej mogile, druga że jest to kurhan tatarskiego wodza, a trzecia, że usypano go na pamiątkę spotkania wojsk księcia Lubomirskiego z wojskami hetmana Czarnieckiego w czasie potopu szwedzkiego. Szczerze, to ciężko mi uwierzyć w którąkolwiek z tych legend. Za moich dziecięcych lat kopiec był porośnięty drzewami i krzakami, a tu podczas mojej ostatniej wizyty okazało się, że ktoś wyciął wszystko w pień i teraz przynajmniej widać, że to kopiec.
W piątek w całej Polsce było słonecznie. Jedynie na Podkarpaciu do późnych godzin popołudniowych zachowało się prawie pełne zachmurzenie. Przed zachodem zaczęło się rozpogadzać, ale na niebie zostało jeszcze niewielkie zachmurzenie. Idealne warunki na piękny zachód słońca, pomyślałem i udałem się na późnowieczorny fotospacer. Poniższe zdjęcia powstały w przeciągu niespełna pół godziny.
WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE ROPCZYCE GNOJNICA ZACHÓD SŁOŃCA NIEBO CHMURY KOLOROWY KLIMATYCZNY ZACHÓD
Trzydziesty dzień marca, to był dzień, kiedy po raz pierwszy zrobiłem rozsądne zdjęcie jakiemukolwiek małemu stworzeniu w tym roku. Na pierwszy ogień poszedł darownik przedziwny (Pisaura mirabilis).