Na czas w pracy

OK, już więcej nie będę się zarzekał, że nie mam układów w górą. Dzisiaj rano nie wiedzieć czemu obudziłem się ponad pół godziny przed planowaną pobudka do pracy. Tradycyjnie zerknąłem na aplikację z zachmurzeniem i w momencie wyskoczyłem z pieleszy jak z procy. Układ chmur wskazujący na niezwykłe warunki, a czasu raptem pół godziny.

W pięć minut siedziałem w aucie, by po kolejnych pięciu być na pierwszej lepszej miejscówce do fotografowania. Trochę mi było zimno w samej piżamie, na ale co tam, czekałem cierpliwie na rozwój wypadków. Z piżamą to oczywiście żart, i dobrze bo ziąb był nieludzki. Po kolejnych kilku minutach zaczęło się dokładnie to, czego oczekiwałem. Musiałem zadowolić się tylko kilkoma zdjęciami, bo nie miałem wiele było czasu.

Odrobina kolorowego nieba to balsam dla duszy, zwłaszcza po tak długim okresie wiekuistych szarości. Aha, do pracy zdążyłem na czas 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASEK KOLOROWY PORANEK ŚWIT CZERWONE NIEBO KRZYŻ

To nie jesień

Na wstępie dementuję to co mogło przyjść do głowy – że to są zdjęcia z jesieni. Owszem tak wyglądają, ale zrobiłem je jak najbardziej w zimie, kilkanaście dni temu podczas jednego z tych nielicznych słonecznych dni. Promienie słońca cudownie pomalowały leśny krajobraz, który nabrał ciepłych kolorów.

Ciekawy efekt

No takiego rozwoju sytuacji to się nie spodziewałem. Było wczesne przedpołudnie. Słońce jeszcze całkiem nisko, ale za chmurami. Przechadzałem się po pobliskiej żwirowni, gdy na niebie zaczęło dziać się coś dziwnego. Równiutko, jak od linijki, z minuty na minutę, chmury zaczęły się odsuwać odsłaniając czyste niebo. Fajnie, że akurat wtedy byłem nad wodą, bo w połączeniu z odbiciem wyszedł ciekawy efekt na zdjęciu. I jeszcze samolot zniżający lot przed lotniskiem załapał się w kadr.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA ŻWIROWNIA PRZEDPOŁUDNIE GRANICA CHMUR

Coś lepszego

Ptaki chętnie przylatują do ogrodu. Dawniej próbowałem je dokarmiać i zawsze dziwiło mnie, że tyle ich jest, a ziarna nie zjedzone. Połapałem się w końcu, że mają tu o wiele lepsze smakołyki – mowa między innymi o owocach winobluszczu. Zjadają je w pierwszej kolejności, a dopiero pod koniec zimy zabierają się za owoce berberysu.

A kiedy temperatura jest na plusie wolą poszukać czegoś w trawie i liściach, których nigdy nie grabie na zimę. Nie mam pojęcia co tam znajdują, ale wiem jedno – gardzą wysypywanym przeze mnie ziarnem, więc tam musi być coś lepszego. Na koniec koniecznie trzeba popić świeżą wodą ze strumyka.

Słoneczny ranek

Kiedy wstaję rano i trafiam na takie warunki, to dodaje energii na cały dzień. Zima jaka jest, każdy widzi, ale nawet jeśli nie ma śniegu, trzeba się cieszyć z tego co mamy. Zwłaszcza kiedy wreszcie po długim czasie uda się zobaczyć odrobinę słońca.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZAGORZYCA ZIMOWY PORANEK

Miłe dla oka

Niespełna godzinę po zachodzie. Chmury niechętnie odsuwały się znad horyzontu. Już dawno zaświecono lampy wzdłuż drogi. Traciłem nadzieję, ale nie dawałem za wygraną. W końcu kolory się pojawiły. I to jakie! W połączeniu ze sztucznym światłem na latarni stworzyły miły dla oka obrazek.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA KOŚCIÓŁ O ZACHODZIE SŁOŃCA

Spacer obfity

To był dziwny poranek. Drogi białe i oblodzone, a okolica bez śniegu. To samo w lesie. Biała droga, a między drzewami zielono. Jedyne co mi przychodziło do głowy, to że wieczorem musiał padać szybko deszcz, który zamarzał na wychłodzonej powierzchni. Mniejsza z tym. Słońce i te białe leśne drogi strasznie mi się spodobały. Do tego kontrastowe cienie drzew. Idealne warunki na obfity w fotografowanie spacer.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE LAS

Przed południem

Odrobina śniegu i to tylko na pagórkach, bo na równinach wszystko się stopiło. Przed południem wyglądnęło słońce, a wiadomo że jak jest słońce, to zdjęcia ładniejsze. Delikatne muśnięcia promieni wydobyły głębię okolicy. Śnieg nabrał wyrazu i kontrastu. Aż chciałoby się znaleźć tam na tych pagórkach i spacerować bez końca. Niestety czar szybko prysnął, słońce zaszło i wróciła szara rzeczywistość.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WOLICZKA KRAJOBRAZ ZIMOWY

Postanowienie poprawy

Odrobina porannego słońca i jakiś krzak w ogrodzie. I ten cudowny bokeh, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Bliskie spojrzenie na otaczający świat – od zawsze to lubiłem, ale jakiś czas temu porzuciłem na rzecz krajobrazów. Może pora wrócić do tego, od czego zaczynałem… Nie no, tak już nie da rady, ale postanawiam publicznie po raz kolejny, że choćby raz na jakiś czas powrócę do makrofotografii, ale takiej trochę w stylu art. Może tym razem uda się dotrzymać postanowienia.

To co najwyżej

Prognozy pokazywały lekkie zachmurzenie. Okazało się, że jest bezchmurnie. Sobota i okienko pogodowe może oznaczać tylko jedno – wyjazd w teren. Wstałem rano, wszystko przygotowałem i wsiadłem w auto. Po wyjechaniu na drogę okazało się, że jest taka szklanka, że nie mogłem ruszyć z miejsca. Nie chciałem ryzykować i wskrobałem się z powrotem na mostek. Pozostała piesza wycieczka w najbliższe okolice.

Miałem jeszcze sporo czasu, więc bez problemu zdążyłem na najpiękniejsze słońce – tuż po wschodzie. Strasznie lubię, jak wychyliwszy się zza horyzontu, muska ono tylko wybrane tereny. Jest tak nisko, że tylko te najwyżej położone elementy krajobrazu dostają dawkę promieni.