To nie makówki, to czarnuszkowe suszki. Nie próbowałem otwierać i sprawdzać co jest w środku, ale kusi mnie to 😉


To nie makówki, to czarnuszkowe suszki. Nie próbowałem otwierać i sprawdzać co jest w środku, ale kusi mnie to 😉


Tej wiosny, jak nigdy na ścianach domu siedziały dziesiątki biedronek. Nie przesadzę, jak napiszę, że kilkanaście, a może nawet więcej jakimś cudem dostało się do środka. Przynajmniej tyle zauważyłem i chcąc nie chcąc wypuściłem z powrotem na zewnątrz. Ale do dzisiaj z zakamarków wychodzą co jakiś czas następne….

Dzisiaj rzut oka na Zamek Królewski.






Odniosłem wrażenie, że coś stało mu się z nosem. Na mój gust powinien mieć nieco dłuższy ryjek. A może to taki gatunek krótkonosy…

Na początku wiosny w tym miejscu spotykałem najwięcej leni marcowych. Być może to ich jaja..

Pod koniec kwietnia spotkałem tego pająka. Pewnie przygotowywał miejsce dla swojej przyszłej rodzinki 😉

– Jestem taki malutki, że poudaję trochę kleszcza, posiedzę tu na koniuszku a może uda mi się kogoś złapać, kto przetransportowałby mnie na drugi koniec łąki. Skrzydełka trzeba oszczędzać.

Jakiś czas temu miałem okazję zwiedzić trochę Budapeszt i pozwolę sobie dla odmiany co jakiś czas pokazać kilka fotek.
Na dzień dobry budynek parlamentu, czyli chyba najbardziej znany obiekt w tym mieście. Miałem okazję podziwiać go tuż przed zachodem słońca.

I drugie zdjęcie, zrobione kilkanaście minut później, różniące się tylko światłem.

W tym sezonie miałem na szczęście tylko jedno bliskie spotkanie z kleszczem, które skończyło się na pogotowiu, bo sobie Vitoos chciał sam go wyciągnąć i się nie udało…



Jakoś tak ostatnimi czasy korzystając z ładnej pogody miałem parcie na fotograficzne spacery po lesie. W poprzednią sobotę było jeszcze całkiem ciepło i chwilami nawet słonecznie.






FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS JESIEŃ