Idziesz krok za krokiem, a każdy krok odkrywa coś nowego. Coś tam daleko majaczy we mgle, więc idziesz w tamtą stronę. Dopiero po chwili zarysowują się kształty i wyłaniają kolory.
Kadr widzisz już, zanim przyłożysz aparat do oka. To jest takie naturalne. Wystarczy uważnie patrzeć i niczego nie szukać na siłę.
Bywa tak, że kadry same domagają się fotografowania, a bywa i tak, że przez dłuższy czas nic nie zwróci Twojej uwagi. Ale tym akurat się nie przejmujesz.
Podobnie jest z pisaniem. Raz napiszesz więcej, innym razem mniej. Tak, jak akurat czujesz.





