Lubicie takie mgliste klimaty? Bo ja uwielbiam! Zabrakło mi może odrobiny słońca, ale mimo to klimat był pierwszorzędny.
Przede wszystkim fajne jest to, że idzie człowiek nieznaną drogą i nigdy nie wie, jaki widok za chwilę się wyłoni. Widać tylko to, co blisko, a całą resztę spowija biała pustka. Świat ogranicza się do tych kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów wokół mnie i jest tylko mój. Nikt inny w tej samej chwili nie widzi dokładnie tego, co ja.
Idę przed siebie, nie wiedząc, co czeka za kolejnym zakrętem. Każdy kawałek krajobrazu odkrywa się powoli, w tempie, w jakim idę. Zwyczajne miejsca nabierają zupełnie innego charakteru. Niby wszystko jest gdzieś tam, jak zawsze, ale na chwilę znika z oczu i trzeba iść dalej, żeby zobaczyć więcej.





