Tym razem w środku dnia. Rano niebo zakrywały chmury, ale gdy tylko wyjrzało słońce, ruszyłem do lasu. Mam tu niedaleko taką niezawodną miejscówkę, w której drzewa co roku zachwycają kolorami. I tym razem się nie zawiodłem! A popołudniowe słońce tylko spotęgowało doznania wzrokowe.
Jak widać wystarczy odrobina słońca, żeby zwykły spacer zamienił się w wędrówkę przez prawdziwą feerię barw. Złoto, pomarańcze, czerwienie i cała masa odcieni, których trudno szukać o innych porach roku.





