Kto mi ukradł emenemsa | Darownik przedziwny

Nie mam pojęcia po co wspinała się na tak cienką trawkę z takim ładunkiem. Samica darownika przedziwnego (Pisaura mirabilis) siedziała sobie ze swoim kokonem w kącie ogrodu, w gąszczu, gdzie były i liliowce i nie wypielona trawa. Na mój widok zaczęła uciekać na jedną z traw, ale ta szybko ugięła się pod jej ciężarem. Podtrzymałem trawę ręką i zrobiłem kilka szybkich ujęć.

Darownik przedziwny (Pisaura mirabilis)
Darownik przedziwny (Pisaura mirabilis)
Darownik przedziwny (Pisaura mirabilis)

Zmumifikowany

Taki malutki, że ledwo dostrzegłem go na koniuszku gałązki. Na początku jeśli nawet dostrzegłem, to wydawał mi się być jakimś nieciekawym paprochem. Ale kiedy zaczął się ruszać, to dodatkowo zauważyłem, że coś trzyma w łapkach! Obstawiam, że to samica pająka spreparowała swojego partnera po tym, jak zrobił co do niego należy….

 Mangora acalypha

Leniwy pająk

– Że ja miałbym polować na jedzenie? O co to to nie. Posiedzę tu sobie w tej gęstwinie bez ruchu i poczekam, może coś samo do mnie przyjdzie – lenistwo, to drugie ja tego pająka. Prawie wpadł w anoreksję, ale polować mu się nie chciało.

PAJĄK PAJĘCZAK ŁĄKA LATO LENISTWO MAKROFOTOGRAFIA 

Unik (nie)kontrolowany

Jesień to zdecydowanie czas pająków. Spacerując po łące staram się zawsze omijać ich pajęczyny, ale nie zawsze się to udaje. Tego spotkałem w końcówce lata nad stawem i o mało nie wpadłem do wody omijając jego pajęczą konstrukcję 😉

Opcja druga | Skakun

Do mojego ogrodu w tym roku wprowadziło się sporo skakunów (Salticidae). Co rusz na jego dzikiej części spotykam je wygrzewające się w słońcu… stop… słońca przecież zbyt dużo nie było, więc po prostu przesiadujących na świeżym powietrzu. Kilka razy udało mi się je sfotografować.

A ze skakunami bywa tak, że albo pozują (to rzadko), albo drugie wyjście – skaczą. I tu znów dwie możliwości – na ziemię, albo na dłoń. Drugi sfotografowany skakun wybrał tę drugą opcję,

Skakun (Salticidae)
Skakun (Salticidae)

Mały, a groźny

Nie sądziłem, że kleszcze budzą się do życia tak wcześnie. Pierwszego w tym roku widziałem już na początku marca. To druga po komarach zmora makrofotografa :/ Na szczęście kleszcz dość długo szuka miejsca, gdzie mógłby się wkręcić, więc jest szansa, że się go znajdzie zanim to uczyni.

%d blogerów lubi to: