Uwielbiam tę ich klasyczną pozycję z tą niby zaciekawioną miną. Co roku widuję je w takiej sytuacji, a dopiero niedawno udało mi się to uwiecznić.

Uwielbiam tę ich klasyczną pozycję z tą niby zaciekawioną miną. Co roku widuję je w takiej sytuacji, a dopiero niedawno udało mi się to uwiecznić.

Podczas którejś z wypraw rowerowych, po wyjechaniu na wysokie wzniesienie moim oczom ukazał się taki widok. Dosyć często ostatnio widuję takie promienie, może to jakiś znak… 😉

Na źdźble owsa bujał się niewielki pluskwiak. Wyglądało na to, że całkiem dobrze się bawi.

Mikroskopijna muszka siedziała sobie na jakimś ździebełku i to wystawiała, to chowała swoją trąbkę.

Rok temu miał tylko jeden, albo dwa kwiaty. W tym roku niestety też tylko dwa. Ale za to wyrosło mu bardzo dużo nowych gałązek. Milin rośnie u nas w ogrodzie od trzech lat, w następnym oczekuję, że cały się zapomarańczowi.

Miałem przeczucie, że to niezbyt popularna mucha i do fotografowania podszedłem z pewnym namaszczeniem. To znaczy długo mościłem sobie miejsce, aby położyć się tuż koło niej w pozycji umożliwiającej fotografowanie 😉


Początkiem sierpnia trafiłem na miejscówkę, gdzie co krok siedział sześcioplamek. Było to wieczorową porą, więc były chyba śpiące i nie miały nic przeciwko fotografowaniu.

Takich zdjęć, to moje chrząszcze i ślimaki jeszcze nie miały, debiut 😉


Kilkanaście dni temu trafiłem na inwazję tych chrząszczy. Na nieużytku, który eksplorowałem było ich dziesiątki, a wiele z nich zajętych było kopulacją. Coś chyba się im pomyliło, bo to przecież jesień niedługo…
