Jeśli wczorajszy konik wyszedł na moją dłoń tylko na chwilkę, to ten chrząszcz z kolei wcale nie chciał ze mnie zejść. Wędrował po całej dłoni, a kiedy podkładałem mu liść, żeby na niego wszedł z powrotem, ani o tym myślał.


Jeśli wczorajszy konik wyszedł na moją dłoń tylko na chwilkę, to ten chrząszcz z kolei wcale nie chciał ze mnie zejść. Wędrował po całej dłoni, a kiedy podkładałem mu liść, żeby na niego wszedł z powrotem, ani o tym myślał.


W sobotę oprócz spotkania z ważką miałem przyjemność z pewnym prostoskrzydłym. Na początku podejrzewałem, że to świerszcz, ale chyba się myliłem. W każdym razie był nieco osowiały i odpoczywał sobie na liściach hortensji. Nic nie robił sobie widoku obiektywu.




Los się do mnie uśmiechnął. Po tygodniu prawie-niefotografowania sięgnąłem po aparat i udałem się najpierw pod krzew wiciokrzewu. A tam w najlepsze rozsiadł się szablak krwisty. Co chwilę robił oblot stawu i po kilkudziesięciu sekundach wracał w to samo miejsce. Bez zbędnego kucania i schylania się narobiłem mu całą masę zdjęć. A było to moje pierwsze (o ile pamięć mnie nie myli) spotkanie z szablakiem.



Ktoś coś zgubił. Zabrać do Biura Rzeczy Znalezionych? Na policję? Hm… zostawiłem na miejscu 🙂

Wczoraj wieczorem byłem świadkiem zjawiska refrakcji atmosferycznej polegającego na ugięciu promieni świetlnych w atmosferze ziemskiej. Na skutek tego zjawiska słonce wydawało się być jajowate.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU METEOFOTOGRAFIA ZNIEKSZTAŁCONE SŁOŃCE
Nie była zbyt chętna do pozowania. Co do niej podchodziłem, podlatywała kilka metrów i zawsze siadała pod jakimś liściem. W końcu „dopadłem” ją pod liściem hortensji.

Kilka dni temu trafiłem na taki „barankowy” zachód słońca. Pierwsze zdjęcie to panorama z czterech pionowych ujęć.


W tym samym czasie nieco na południe próbowały wypiętrzyć się podświetlona zachodzącym słońce cumulonimbusy.

Tuż przed zachodem na niebie widać było cienie rzucane przez malutkie chmurki.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA ODLEGŁE BURZE
Te zdjęcia hortensji zrobiłem ponad miesiąc temu. Nie spodziewałem się, że miesiąc później będzie nadal kwitnąć. Takie kwiatki lubię, które kwitną i kwitną.


W ogródku na nie wiem jakich żółtych kwiatkach siedział sobie nie wiem jaki dziwny owad. Ni to chrząszcz, ni to pluskwiak, ni to nie wiem co… choć w głowie świta mi, że już kiedyś takiego tutaj pokazywałem.

Na dowód, że owady jeszcze się tu pojawią zamieszczam dzisiaj sfotografowanego motyla, który był tak miły, że zasiadł do stołu tuż obok mojego miejsca do leżingu.
