Kilka zdjęć z wrześniowego zachodu.



Kilka zdjęć z wrześniowego zachodu.



W weekend pogoda znów nie rozpieszczała. Na dodatek dała popalić meteoropatom, czyli i mnie (wmawiam sobie, że to przez pogodę, żeby nie myśleć o sobie, że jestem hipochondrykiem 🙂 ). Skusiłem się jednak na niedługi spacerek po lesie. Było tam niezwykle tłoczno, bo chyba jakowyś wysyp grzybów by. Nieraz jak na szlaku górskim musiałem czekać, aż mi ludzie wyjdą z kadru 🙂





FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS O PORANKU
Tydzień temu w niedzielę korzystając z tego, że rankiem na kilka godzin wyszło słońce udałem się na spacer po parku zamku w Krasiczynie koło Przemyśla. To budowla rozpoczęta przez Stanisława Krasickiego, kasztelana przemyskiego w XIV wieku. Wybudowany w formie czworoboku zorientowany został ścianami według stron świata. W narożach stoją cztery cylindryczne baszty: Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka. Remontowany od 1996 roku dzisiaj należy do najpiękniejszych pomników renesansu.
Zamek otoczony jest jednym z najpiękniejszych parków krajobrazowych w Polsce. Współczesne rozplanowanie i układ roślin park zawdzięcza inwencji i pasji podróżniczej rodziny Sapiehów. Wprowadzili zwyczaj sadzenia drzew z okazji narodzin swoich dzieci – dębu dla syna i lipy dla córki. W parku rośnie około dwustu gatunków drzew i krzewów z całego świata.









Tego wieczora postanowiła położyć się wcześniej spać… zaraz, zaraz, przecież ćmy zaczynają życie po zmroku… No to, tego wieczora jeszcze nie zdążyła się obudzić i zupełnie nieprzytomna dała się obfotografować ze wszystkich stron.


Na juce rosnącej tuż nad stawem zauważyłem taką dziwną osobliwość. Podejrzanym o tę konstrukcję może być chyba tylko pająk.

Miękkie, wieczorne, przebijające między gałęziami światło pomaga wynajdywać niewielkie i malownicze szczegóły z leśnego runa i poszycia.





Jak się ma sześć nóg, to dwie przednie spokojnie mogą robić za ręce.

Kilka tygodni temu pokazywałem pałątkę zieloną (Chalcolestes viridis), która upodobała sobie drzewko brzoskwiniowe. Jakiś czas później, a dokładnie pierwszego października pałątki nadal latały mi po ogrodzie. Tym razem upodobały sobie berberys i jego najbliższą okolicę.



Pogoda w ostatnim tygodniu nie zachęcała do wędrówek po lesie. Zimno, mokro i wietrznie. Dopiero dziś zrobiło się nieco cieplej i słońce od czasu do czasu wyglądnęło zza chmur. Spacerując po lesie trafiłem, a w zasadzie zabłądziłem na niezbyt gęsty las z wysokimi po pas trawami. Piękne miejsce, a jeszcze okraszone ciepłym wieczornym słońcem sprawiało, że chciało się tam zostać na dłużej.






FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA LAS JESIEŃ
Co ją zainteresowało? Wróble, które jak drzewo było zajęte, to urządziły sobie zabawę pod nim.
