Byli tu już tacy, którzy próbowali upodabniać się do kameleona. Jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej. Temu chrząszczowi wychodziło to średnio na jeża.

Byli tu już tacy, którzy próbowali upodabniać się do kameleona. Jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej. Temu chrząszczowi wychodziło to średnio na jeża.

– Takim turkusowym oczom nie oprze się nikt na całej łące. A na dodatek jestem niezwykle wygimnastykowana.

– Ciągle tylko wspinaczka i wspinaczka. Powiedzcie mi, czy wszystkie muchy mają ciągle pod górę?

– Przed wyjściem na imprezę zawsze dbam o idealny makijaż na całej mnie. – tuż przed wyjściem na dicho opowiadała pewna mucha.

Na gałązce brzozy spotkałem ich całe stadko, to znaczy prawie dziesięć sztuk. Wszystkie dorodne i włochate. A jedna z nich (ta z pierwszego zdjęcia) na mój widok dostała wytrzeszczu…



– Tu się urodziłem i tu zamieszkam – obiecał odorek zieleniak z naszego ogrodu.

Niezawodnie mogę na nią liczyć co roku. Bezbłędnie nawija mi się przed obiektyw.

Dosyć cienkie to było bungee, ale udało się mu skoczyć i się nie zabić. Ja na pajęczynowym bungee na pewno bym nie skoczył. Na żadnym…

Zauważyłem ją pod gałązką wiciokrzewu kilka chwil po deszczu. Nie dość, że zmokła, to jeszcze opaciała sobie czymś skrzydełka…

Kiedy jest się na urlopie i świeci słońce, nic takiej więcej do szczęścia nie potrzeba. Najedzona i wyspana mogłaby cały dzień spędzić na opalaniu.
