Dwa dni temu pojawiła się pierwsza ważka nad stawem. Za pierwszym razem nie mogłem jej skłonić do zatrzymania się nieruchomo przez przynajmniej pół minuty. Odpuściłem, ale po jakimś czasie przyleciała znowu i tym razem się udało.


Dwa dni temu pojawiła się pierwsza ważka nad stawem. Za pierwszym razem nie mogłem jej skłonić do zatrzymania się nieruchomo przez przynajmniej pół minuty. Odpuściłem, ale po jakimś czasie przyleciała znowu i tym razem się udało.


Zobaczyłem ją na liściu rododendrona. Pomyślałem, że zaraz ucieknie, ale kiedy zabrała się za toaletę, wiedziałem, że nic nie będzie sobie robiła z mojej obecności. Muchy podczas toalety zatracają poczucie rzeczywistości, stwierdzam. Świat dookoła przestaje wtedy dla nich istnieć.



Wczoraj rankiem wyszedłem na moją dziką część ogrodu, na której w tym roku postanowiłem nie kosić trawy. Tak jak przypuszczałem, w trawie napotkałem mnóstwo owadów. Jedno miejsce pod brzozą szczególnie upodobały sobie chrząszcze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłem, jak jeden z chrząszczy wspina się na trawę i… wiesza na niej flagę! No tak, wczoraj było święto flagi. Pamiętał.


Siedział sobie utytłany w pyłku na mniszku i raz po raz próbował powycierać sobie paprochy z oczu. Z marnym skutkiem.


Kilka dni temu nie zapowiadał się ładny zachód słońca, bo na zachodzie zalegała wielka ciemna chmura. Jednak szczęście mi dopisało i moje wyczekiwanie zostało nagrodzone. Na chwilę zrobiła się w chmurze dziurka, a przez nią wybiegły promienie słońca.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA
Na dzisiaj mam takiego cudaka, że nawet nie potrafiłem sam ocenić, czy to muchówka, chrząszcz, pluskwiak, czy jeszcze coś innego. Spotkałem go przed tygodniem w lesie. Siedział sobie na liściu i sprawiał wrażenie nieżywego. Nic bardziej mylnego, kiedy pstryknąłem kilka fotek, odfrunął z prędkością messerschmitta.

Rynnice olchowe pojawiają się dość wczesną wiosną. Nie próżnują od pierwszych dni, kiedy tylko robi się nieco cieplej. Podobnie w tym roku. Kiedy wyszedłem do lasu w poszukiwaniu owadów, rynnic było najwięcej, a właściwie to tylko rynnice…


Na parapecie zauważyłem bardzo malutkie coś. Gołym okiem nie dało się stwierdzić, co to za stworzonko. Widziałem tylko, że ma wyjątkowo długie czułki. Dopiero na monitorze komputera okazało się, że… dalej nie wiem co to takiego.

I znowu magnolia nie doczekała by swojej kolejki do blogowych występów. Zostawiam zatem cały zastęp owadów, które udało mi się ostatnio sfotografować i załączam fotkę magnolii.

Kilka dni temu udało mi się po raz drugi w życiu spotkać oleicę fioletową i to na dodatek od razu trzy! Pierwsza z nich okazała się akrobatką. Spacerowała po ziemi, a kiedy podniosłem patyk, na którym przystanęła, postanowiła pokazać swoje umiejętności akrobatyczne.
