Chodzić będąc w mnogiej ciąży jest ciężko, a co dopiero latać. Czego wy ode mnie wymagacie – odgrażała się pani chrząszczowa, która czekając na szczęśliwe rozwiązanie spacerowała sobie wolnym krokiem.

Chodzić będąc w mnogiej ciąży jest ciężko, a co dopiero latać. Czego wy ode mnie wymagacie – odgrażała się pani chrząszczowa, która czekając na szczęśliwe rozwiązanie spacerowała sobie wolnym krokiem.

Był tak duży, że uginała się pod nim trawa. Trzymał się jej jednak kurczowo, jakby to była jego ostatnia trawka ratunku.

Coś mi się zapomarańczowiło na którejś z traw. To nie mogła być roślina. Przeczucie mnie nie myliło, to pomarańczowy pluskwiak, zapewne borczyniec owocowy.



Postanowiłem poszukać maków i bławatków. Znalazłem tylko rumianek. W mojej najbliższej okolicy, aby trafić na maki, albo chabry trzeba mieć dużo szczęścia. W tym roku za to obrodził rumianek.

Wczoraj wieczorem dwa razy pojawiała się tęcza. Pierwszy raz przegapiłem, a za drugim razem udało mi się zrobić kilka zdjęć.



FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU
Dziś rano były doskonałe jak na tę porę roku warunki do dalekich obserwacji. Udało mi się zarejestrować Tatry ze Szkodnej, z odległości 136 km.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU TATRY ZE SZKODNEJ DALEKIE OBSERWACJE
Trzeba przyznać, że specjaliści od nadawania nazw owadom tym razem spisali się na medal. Żółwinek zbożowy jak najbardziej z wyglądu przypomina żółwia.



Dziś również gości u mnie motyl. Na mojej dzikiej łące jest ich coraz więcej. Przyzwyczajają się, że nie ma tam króciutkiej trawki, tylko sięgający ramion chaszcz. Wypatrzenie ich nie jest wcale takie łatwe. Zazwyczaj zauważam je dopiero kiedy wzlatują spłoszone moimi krokami.


Z motylkami nigdy nie miałem łatwo. Udało się jednak trafić na spokojny okaz.

…i bez komentarza.



