Leżały i leżeć nie przestały

No takiej przygody to jeszcze chyba nie miałem. Jadę ja wam jak gdyby nigdy nic rowerem po rzadko zaludnionym terenie, a tu pod jednym domostwem na wykoszonym trawniku wyleguje się para danieli! Z daleka myślałem, że to krowy, choć wydawały się za chude. No i te centki na sierści mi nie pasowały.

Zostawiłem rower i podszedłem bliżej, na raptem kilkadziesiąt metrów! Wtedy dopiero się mną zainteresowały, wstały, pokazały zadki i odwróciły głowy w moją stronę. I na takie zdjęcie czekałem. Zacząłem się oddalać i z daleka już widziałem, że dziady jedne położyły się dalej leżeć!

Tęcza komórka i żarnowiec

Jak pięknie zakończył się mój wtorkowy tour po okolicy. O ile całą drogę mimo ciepła, miałem całkowite zachmurzenie, tak na koniec wycieczki obserwowałem urokliwy kawałek tęczy i komórkę opadową podświetloną zachodzącym słońcem w towarzystwie zaczynającego kwitnąć żarnowca. Piękne wieczorne światło umiliło ostatnie kilometry wyprawy.

Wyborns światło i okoliczności krajobrazu

To, że lubię fotografować kapliczki znajdujące się poza zabudowaniami i przy polnych dróżkach, to już wiemy. Lubię także fotografować kościoły. Tu mam mniejsze pole do popisu, bo jest ich oczywiście mniej niż kapliczek, a że ja jestem wybredny, to muszą one znajdować się w ładych okolicznościach krajobrazu i oczywiście wybornym świetle. Poniżej kilka, które sfotografowałem podczas moich wypraw na dwóch kółkach.

Poręby Dymarskie
Stobierna
Nienadówka
Sokołów Małopolski
Medynia Głogowska

Jak w letargu

Czy żałuję, że w ubiegłym roku nie wykorzystywałem roweru jako pośredniego środka do robienia zdjęć? Nie żałuję, bo wiadomo, że do wszystkiego najlepiej dojść samemu i wtedy to najbardziej cieszy.

W tym roku od wiosny gdy tylko mam taką możliwość wyjeżdżam na rower skoro świt, a najlepiej jeszcze przed świtem. Daje mi to niejednokrotnie możliwość podziwiania tak wspaniałych widoków, że aż sam nie mogę w to uwierzyć. Gdy warun dopisuje, pierwsze dwie godziny jadę jak w letargu. Ocknę się dopiero, gdy ustąpi mgła, czy gdy światło stanie się białe i nieatrakcyjne.

Riverdance

Jadę ja sobie jak gdyby nigdy nic rowerem, dopiero co wstało słońce, a tu na drodze spotykam taką oto koleżankę w tym jakże niesamowitym świetle! Standardowe postępowanie – szybie zatrzymanie, sięgnięcie do sakwy po aparat i oto mamy panienkę w cudownych okolicznościach przyrody.

Ta tu była na tyle miła, że zechciała na odchodnym zatańczyć riverdanca 🙂 A wszystkiemu z łąki obok przyglądał się bociek.

Woalka z mgły

Czy ktoś o zdrowych zmysłach wstaje w niedzielę, dzień wolny o czwartej rano? No chyba tylko ci, co cierpią na bezsenność. Nie! Również rowerzyści i fotografowie. Właśnie dla takich widoków jak poniżej.

Po sobotniej porażce pogodowej, niedzielny poranek przyniósł przepiękne widoki w postaci urokliwych mgiełek. Podmokłe łąki i stawy zostały przyozdobione cieniutką woalką mgły. A słońce i chmury pokolorowały ja na sobie tylko znane kolory.

Rowerowe kwadraty

Ostatnio trafiłem na ciekawą zabawę w sieci – otóż mapa została podzielona na kwadraty o boku około 1,5 kilometra i widz polega na tym, aby przez jak najwięcej tych kwadratów przejechać rowerem (zainteresowanych odsyłam do artykułu na ten temat: https://roweroweporady.pl/rowerowe-kwadraty-co-to-jest/ ). Teraz bujam się rowerem po okolicy i uzupełniam brakujące kwadraty. A żeby do co niektórych dotrzeć trzeba mocno pokombinować. Więc jest zabawa i przy planowaniu tras i później przy docieraniu do celu nieraz po bezdrożach (!)

W sobotę miała być mgła i przebijające się przez nią słońce. A była tylko mgła. A, i jeszcze była straszna wilgoć i chmury. Mimo to wystartowałem równo o piątej i nie żałuję, bo mimo niedogodności było fajnie. Udało się zrobić raptem kilka kadrów:

Kiedy ruszałem, ze względu na mgłę i zachmurzenie było jeszcze ciemno.
To nie kapliczka między drzewami! 🙂
Opuszczony
Pilnują
W lesie niezmiennie pięknie! Tylko te komary…
Daszek

Odurzenie pozytywne

Wyobrażacie sobie, jak teraz pięknie pachnie las? Najintensywniej rano i po deszczu. Zwłaszcza ten sosnowy. Wręcz oszałamia zapachem. Jadąc w takich okolicznościach i oddychając pełną piersią, pewnie można sie odurzyć. Na pewno można. Ale to pozytywne odurzenie robiące wiele dobrego dla ciała i ducha przede wszystkim.

Mimo wczesnej pory

Po deszczu zazwyczaj jest mgliście. Po ciepłym dniu i chłodnej nocy podobnie. Po kilku dniach pluchy nie mogłem doczekać się lepszej pogody. Rower nie może stać bez ruchu dłużej niż dwa dni! No a takie okoliczności przyrody mimo chłodu i wczesnej pory zachęcają do aktywności na świezym powietrzu z przerwami oczywiście na fotografowanie.

Historie i legendy

Kiedy jadę rowerem i widzę starą kapliczkę z duszą koniecznie muszę się na chwilę zatrzymać. Zrobię fotkę na pamiątkę. Pomyślę o ludziach, które o nie dbają. Zwłaszcza o te na bezludziu, przy polnych drogach, z dala od zabudowań. Każda z nich ma pewnie swoją historię, a niektóre pewnie i legendy.