No takiej przygody to jeszcze chyba nie miałem. Jadę ja wam jak gdyby nigdy nic rowerem po rzadko zaludnionym terenie, a tu pod jednym domostwem na wykoszonym trawniku wyleguje się para danieli! Z daleka myślałem, że to krowy, choć wydawały się za chude. No i te centki na sierści mi nie pasowały.
Zostawiłem rower i podszedłem bliżej, na raptem kilkadziesiąt metrów! Wtedy dopiero się mną zainteresowały, wstały, pokazały zadki i odwróciły głowy w moją stronę. I na takie zdjęcie czekałem. Zacząłem się oddalać i z daleka już widziałem, że dziady jedne położyły się dalej leżeć!







































