Mamy w końcu coś, co nas interesuje najbardziej. To znaczy mnie interesuje, choć mam nadzieję, że Was też. Na zdjęciu ciekawie wyglądająca granica warstwowego zachmurzenia stratus. Z tej chmury chwilę wcześniej sypało obficie śniegiem. Po chwili chmura odeszła, a mnie udało się to uwiecznić.
FOT. WITOLD OCHAŁ GRANICA ZACHMURZENIA WARSTWOWEGO STRATUS PODKARPACIE POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI KRZYWA
W poniedziałek niedługo po wschodzie słońca wyglądnąłem na zewnątrz, a tam na niebie okazałe chmury, zwane altocumulus stratiformis. Szybko pojechałem na pobliskie wzniesienie, gdzie zrobiłem im szeroką (180°) panoramę.
W sobotę, 10 listopada pogoda była taka sobie, ale miała miejsce inwersja temperatury, a w takich warunkach można liczyć na ciekawe zjawiska optyczne. Nie myliłem się.
Po pierwsze słońce niesamowicie falowało przechodząc przez kolejne warstwy atmosfery, co widać na kolejnych zdjęciach, ale przede wszystkim na krótkim timelapsie (film na końcu wpisu lub pod linkiem). Timelaps wyszedł tak sobie, ale oddaje istotę zjawiska refrakcji atmosferycznej. Nie będę się rozpisywał o tym zjawisku, więcej można poczytać w artykule okraszonymi moimi fotografiami na portalu pogodowym DobraPogoda24.
Drugie zjawisko, które uchwyciłem, to zjawisko green flash (pierwsze zdjęcie). Tym razem bardzo, bardzo subtelne i trzeba się mocno wpatrzyć w zdjęcie, żeby zauważyć kilka zielonych pikseli u góry tarczy słonecznej.
Nieco ponad tydzień po południu była bardzo dynamiczna pogoda. Udało mi się przechwycić widowiskową chmurę opadową. Szczególnie ładnie prezentowała się od tyłu, kiedy podświetliło ją słońca. Między innymi pojawiły się na niej smugi, które w rzeczywistości są cieniami chmur.
Trzecie, ale nie ostatnia seria zdjęć z ubiegłej soboty. Wracałem już do samochodu, kiedy pomiędzy mną a słońcem pokazała się niepozorna chmurka, która rzuciła niesamowite cienie na niebo. Tak intensywnego zjawiska cieni chmur nie widziałem nigdy wcześniej.
Jak wczoraj wspomniałem, czwartek przyniósł burzowe popołudnie. Po jednej burzy, która jak wskazywały radary miała iść prosto na mnie, a tak się nie stało, z innej strony nieba pojawiła się następna. Poniżej pięć szerokich panoram na nią zrobionych w przeciągu pół godziny.
W czwartek po południu pogoda była bardzo dynamiczna. Wróciłem po pracy do domu, wziąłem aparat, jedzenie na wynos i po chwili już jechałem na punkt obserwacyjny. Na górce przywitały mnie odległe burzowe chmury i tęcza. Nie byłem zadowolony z tych zdjęć, ale jak się okazało kilkadziesiąt minut później, to był dopiero początek podniebnego spektaklu… o czym w kolejnych postach.
26 lipca wracając skądś do domu zwróciłem uwagę na zniekształconą chmurę, z której gdzieś tam w oddali mocno padało.
Kolejne zdjęcie powstało 19 sierpnia. Wtedy w oczy rzucił mi sie piętrzący się pionowo do góry cumulonimbus.
11 sierpnia jak co dzień wybrałem się na zachód słońca. Słońce niestety się nie pokazało, ale w ciekawy sposób podświetliło chmurę. Wydawać by się mogło, że sfotografowałem wyładowanie atmosferyczne 😉
Jeden z wypadów na fotografowanie burzy w ostatnich dwóch tygodniach. Na radarach widoczne były w niedalekiej okolicy potężne opady deszczu. Oczywiście wsiadłem w auto i wybrałem się obadać sytuację.