Któregoś późnego wieczoru, prawie nocy, niebo było zasnute chmurami, ale dookoła było jasno prawie jak w dzień. Sądzę, że przyczyną tego było sztuczne oświetlenie odbite od nisko zawieszonych chmur oraz zalegający śnieg. Postanowiłem wykorzystać te warunki i pójść sfotografować wierzby nocą. Wyszło bez fajerwerków, a zdjęcie zrobione w takich warunkach wydaje się być czarno białe.
Wczorajszy ranek (zresztą jak i dzisiejszy, ale o tym innym razem) pozostanie na długo w mojej pamięci. O świcie na niebie pojawiły się niesamowite kolory. Niestety tym razem wszystkie fotografie zrobione są podczas drogi do pracy zza szyby samochodu, ale myślę, że jest to ciekawa alternatywa dla moich samotnych drzewek 😉
Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus) to trudny do sfotografowania motyl. Podczas jednej z przechadzek po łąkach pod koniec lipca zauważyłem jednego na kwiatku w towarzystwie mrówki. I jedno i drugie znalazło się tam na pewno w jednym celu. Spróbować, jak smakuje jedzonko z przykuwającego wzrok swoim kolorem kwiatka.
Kiedy kilka kilometrów ode mnie, na wyżej położonych terenach zalegało nieco śniegu, u mnie było go bardzo niewiele. Niebo nisko nad południowym zachodem horyzontu zasnute było chmurami, ale nade mną było prawie czyste niebo, a przelatująca chmura nabrała nieco koloru.
WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE ZAGORZYCE DRZEWO ZACHÓD SŁOŃCA KRAJOBRAZ PEJZAŻ ZIMA
Słońce już zaszło a nad horyzontem rozciągał się pomarańczowy pas nieba. Wspaniały widok, tylko że dopiero wyszedłem z pracy, a do domu długa droga. Było już ponad godzinę po zachodzie słońca, kiedy znalazłem się na miejscu, skąd chciałem kilka fotografii. Pomarańczowy pas wciąż był widoczny. Niesamowity widok i wieczór.
WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE GÓRA ROPCZYCKA ZMROK POMARAŃCZOWY ZACHÓD SŁOŃCA NOCNY KRAJOBRAZ
Odkąd pamiętam moim marzeniem było spotkać na żywo dzika. Co prawda raz widziałem, kiedy przebiegł mi kilka metrów przed samochodem, ale wtedy to była chwila i byłem skupiony raczej na nie wjechaniu w niego niż na obserwacjach…
Wczoraj w końcu moje marzenie się spełniło. Spacerowałem po lesie, kiedy gdzieś usłyszałem dziwne odgłosy. Pomiędzy krzakami zauważyłem coś ciemnego i niskiego, już wtedy wiedziałem, że to dziki! Zrobiłem parę kroków, aby sfotografować je na niewielkiej przecince, a nie pomiędzy krzakami.
Było ciemno, a ja z krótką ogniskową, ale biegły tak blisko mnie (trzydzieści, może trochę więcej metrów), że udało się zrobić kilka fotek. Stadko liczyło około siedem, dziesięć sztuk, a kiedy po chwili podszedłem, aby zobaczyć ich trop, to się dopiero zdziwiłem. Okazało się, że biegły idealnie gęsiego, a ich trop to była wydeptana równiutka ścieżka o szerokości maksymalnie piętnastu centymetrów. Mają chód jak modelki 🙂
WITOLD OCHAŁ PODKARPACKIE POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI SZKODNA DZIK SUS SCROFA SSAK, LAS ZIMA
W ubiegłą niedzielę wieczorem mimo szaro burej pogody wybrałem się na spacer w okolice wierzb. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, ale nie wiało i nie było bardzo zimno. Słońce nie pokazało się ani na chwilę, ale nieśmiało na krótkie chwile podświetlało delikatnie chmurki.
Wracając w już prawie zupełnych ciemnościach złapałem taki obrazek.
WIERZBY PODKARPACIE ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA CHMURY NIEBO KRAJOBRAZ PEJZAŻ POCHMURNO POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI
– Że ja miałbym polować na jedzenie? O co to to nie. Posiedzę tu sobie w tej gęstwinie bez ruchu i poczekam, może coś samo do mnie przyjdzie – lenistwo, to drugie ja tego pająka. Prawie wpadł w anoreksję, ale polować mu się nie chciało.
Pierwszego dnia lata ubiegłego roku przyłapałem na irysiejednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum). Spacerował zupełnie tak, jakby był u siebie w domu. Nie przeszkadzałem mu. W końcu nie dałby rady zjeść wszystkich irysów z ogrodu.
Przez chwilę czuła się jak ktoś bardzo ważny. Udało jej się wyjść na sam koniuszek trawki i nie spadła. Co prawda jej główny cel, to jedzenie, ale jednak jakieś marzenia też ma…