Malowane przez mistrza

Bywa tak, że gdzieś jadę i nagle zauważę jakiś kawałek okolicy, który mi się spodoba i widzę w nim potencjalny kadr. Zazwyczaj bywa to chwila, kiedy gdzieś ładnie padnie światło, albo zza drzew, czy krzaków wyłoni sie jakiś obiekt.

Wtedy jeśli tylko mogę zatrzymuję się i wrzucam wsteczny. Lub jak sie nie da, to zawracam. Tak też było tym razem. Wyjechałem zza zakrętu i rzuciło mi się w oczy to pięknie oświetlone wieczornym słońcem kwitnące drzewo. Zwykły, popularny widok, jakich teraz sporo na wsi, a jednak ten kadr ujął mnie szczególnie.

Światło padało w ten sposób, że zwykła droga, zwykłe krzaki i zwykłe drzewo na kilka minut stały sie niezwykłe. Jakby nie z tego świata, a z obrazu malowanego ręką wprawnego malarza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA IWIERZYCE

Nie dotyczy komarów

Taki mamy czas, że i owady próbują dobierać się w pary. Może nie jest to do końca ładne z mojej strony, że bezczelnie je podglądam, ale robię to w dobrej wierze! Zanim pacniemy w nie packą pomyślmy o tym, że i one mają swoich partnerów, dzieci i chcą życ długo i szczęśliwie 😉

PS. Nie dotyczy komarów i kleszczy 😛

Kolejna kulka

Nie wiem po raz który już pobliski kościół w Górze Ropczyckiej pozuje mi do zdjęć. Można by pewnie wydać niecienką książeczkę zawierającą zdjęcia owego kościoła z najprzeróżniejszcyh perspektyw, w najprzeróżniejszych warunkach pogodowych i okolicznościach przyrody.

Zasnuty cienkimi chmurami horyzont zwiastował tę możliwość, że słońce nie będzie na zdjęciu jedną białą plamą, a przysłonięte owymi chmurami może być w miarę blade i uda się uchwycić żółty kolor. Nie myliłem się i choć nie udało się zająć takiej pozycji (wysoki rzepak, nie chciałem go podebtać), aby kościół jeszcze bardziej wystawał ponad horyzont, a słońce złapać jeszcze niżej nad kościołem, ale i tak powstał fajny mam nadzieję kadr.

A jeszcze a propos wspomnianej książeczki z kościołem w Górze Ropczyckiej, myślę że mogę już zdradzić, że już całkiem niedługo będzie można pooglądać moje zdjęcia w Rzeszowie na trzeciej autorskiej wystawie o tematyce – wschody i zachody księżyca i słońca nad kościołami i innymi obiektami sakralnymi 🙂 Szczegóły wkrótce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA SŁOŃCE NAD KOŚCIOŁEM

W wieczornym świetle

Teraz to już chyba jest naprawdę ładnie. Czekałem aż zakwitną rzepaki i w końcu się doczekałem. Nie odpuszczam ani jednego popołudnia, aby napawać się widokiem kolorowych pól w mojej okolicy. Codziennie biorę na cel inne pagórki i wyszukuję tych najpiękniejszych kawałków naszej podkarpackiej ziemi. Nie zapuszczam się daleko, wystarczy mi tych miejscówek w najbliższej okollicy. Podziwiam ją tylko w wieczornym świetle, bo wiadomo, że wtedy jest najpiękniej.

Hit meteofoto

To był zdecydowanie jeden z bardziej udanych wypadów fotograficznych tej wiosny. Nie będę ukrywał, że mimo wszystko to co dzieje się na niebie najbardziej mnie kręci. A tego wieczoru działo się sporo. Już wielokrotnie wspominałem, że lepiej wieczorem być w plenerze, niż nie być i tak też uczyniłem – czyli byłem 🙂

A to dlatego, że od popołudnia po okolicy przemieszczały się komórki opadowe. Gdy wyruszałem, nic jednak blisko nie było, więc mocno się zdziwiłem, gdy nagle na niebie pojawiły się smugi opadowe. I to jakie! Cudownie podświetlone przez zachodzące i ostatkiem siły wyzierające zza ciemnych chmur, słońce!

Pierwsze krople deszczu już na mnie spadały, a ja dzielnie osłaniając własną bluzą aparat wciąż fotografowałem. To poświęcenie nie poszło na marne, bo poniższe zdjęcie osobiście uważam za hit meteofoto tego sezonu 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZAGORZYCE SMUGI OPADOWE PODŚWIETLONE ZACHODZĄCYM SŁOŃCEM

Tylko w Polsce

Jak niespodziewanie zakwitły, tak teraz szybko płatki kwiatów opadają. Ciągle jeszcze można spotkać białe drzewa i krzewy, ale to już chyba ostatnie dni ich kwitnienia. Ja przyjrzałem się z bliższa jedemu z drzewek w dzikiej części ogrodu. Spodobało mi się miękkie światło przebijające się przez drzewa w ogrodzie. W tle świeża zieleń traw i liści wspomnianych drzewek. Kolor, którego nie da się podrobić. Taka zieleń występuje tylko wiosną i tylko w Polsce.

Wrodzony instynkt

Zaczynają w końcu powoli kwitnąć rzepaki. Kiedy tu byłem jeszcze dosłownie dwa lub trzy dni wcześniej, nie było tak żółto. Nawet nie zwróciłem uwagi, że jest tu zasiany rzepak, a teraz… przychodzę, a tu taka niespodzianka. I to z miłym dodatkiem w postaci pasącej się sarny.

Sarenka wydawała się nie zwracać na mnie uwagi, kiedy cichutko się do niej skradałem. Podejrzewam, że po prostu była tak zajęta zajadaniem tych żółtych pyszności, że mnie nawet nie zauważyła. Bo gdy tylko podniosła głowę, miałem kilka sekund na zrobienie zdjęcia, zanim wrodzony instynkt kazał jej uciec na bezpieczną odległość.

Amatorzy hałasu

Co za cudowne miejsce, skąd rozpościera się rozległy widok na okolicę. Stojąc tam dosłownie czuć tę przestrzeń. Prawie jak w górach. A to zaledwie podnóżek Pogóza Strzyżowskiego.

Cisza i spokój, niestety przerywane przez jeżdżącą po okolicy młodzież na motocyklach crossowych i motorowerach. Widocznie wzbudziłem niemałą sensację na wiosce, bo kierowcy owych motocykli krążyli wokół mnie nie pozwalając na sto procent zjednoczyć się z przyrodą.

No cóż, bywa i tak. Nie zawsze uda się trafić w odludne miejsce i mieć wszystko dla siebie… Co prawda warunki na niebie były obłędne, ale nie czułem tego do końca niepokojony przez wspomnianych amatorów hałasu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GLINIK

Szperanie obiektywem

Warto poszperać w krajobrazie długim teleobiektywem. Przyłożyć go oka i przeglądać krajobraz jak przez lornetkę. Okolica od razu nabiera innego wymiaru. Można wynaleźć te małe wycinki, które są wyjątkowe, które z tej perspektywy malują się zupełnie inaczej niż widziane gołym okiem.

Nie jest to łatwe, bo trzeba się sporo nachodzić po pagórkach i szukać doskonałych punktów widokowych. A nieraz przejście o kilkadziesiąt kroków odkrywa przed nami zupełnie nowe wycinki krajobrazu.

Ja wypatrzyłem ten kawałek polnej drogi wijący się zakrętami i przy niej kwitnące drzewo owocowe. Bardzo mnie ten widok urzekł i tak naprawdę nie mogłem się zdecydować, czy lepiej to wygląda na długiej ogniskowej (370 mm), czy może na nieco szerszej (100 i 170 mm) razem z odległymi, częściowo zatopionymi w mgle wzgórzami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA JASZCZUROWA

Nie czuję kości

Lubię fotografować w tym miejscu. Pagórki u nas co prawda są, ale niezbyt wysokie i większość z roku na rok coraz bardziej porośnięta lasami. A tutaj widoczna jest urokliwa, choć niezbyt rozległa dolinka, gdzie zostały pola uprawne i poza tym nie ma żadnych widocznych śladów cywilizacji. Mowa o zabudowaniach i wszechobecnych liniach energetycznych.

Fotografując w tym miejscu czuję się jakby ten kawałek okolicy należał tylko i wyłącznie do mnie. Cisza, spokój i klimat wieczoru tylko wzmagają te doznania. W takich chwilach myślenie o codziennych sprawach jest wyłączone, nie czuje się bólu starych kości, wszystkie zmysły chłoną to co mnie otacza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

%d blogerów lubi to: