Miałem dylemat, całować, czy nie całować…

Taką królewnę w nie swojej skórze zauważyłem na brzegu stawu. Wyszła na spacer w swoim nowym nakryciu głowy.

Miałem dylemat, całować, czy nie całować…

Taką królewnę w nie swojej skórze zauważyłem na brzegu stawu. Wyszła na spacer w swoim nowym nakryciu głowy.

Czasami wybieram się na spacer nie zabierając obiektywu do robaczków, wtedy spaceruję z głową podniesioną do góry (a nie w trawie) i zauważam takie oto okoliczności przyrody 😉




Ganiały po tym ździebełku w tę i z powrotem. Przysiadłem i fotografowałem je chyba z dziesięć minut, jedną ręką przytrzymując trawę. Aż w końcu jeden z pluskwiaków zachował się mało elegancko i za przeproszeniem narobił mi na dłoń…

Warunki do fotografowania były fatalne, gęsta trawa i ciemno. Ale tak sympatycznego i pozytywnie nastawionego do życia pluskwiaka nie można potraktować obojętnie. Czemu niby sympatyczny i optymista? No bo zielony jest 😉

Możecie wierzyć, albo i nie, ale to coś żyło. Mrugało oczami, serio. I łypało. W moją stronę na dodatek. Brrrrr, jak sobie to przypomnę….
Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to że ważka z tego będzie…

Jeśli się nie mylę, to udało mi się sfotografować królową Mrówkę. Niestety, jej potencjalnego narzeczonego, pana Janka, nie było na stanowisku…

Kojarzycie chmarę muszek pojawiającą się ni stąd ni zowąd przed naszą twarzą? Oto one 😉

O kim jak o kim, ale o niej nigdy bym nie powiedział, że jest smętna. No przynajmniej z wyglądu, nie wiem jak przy bliższym poznaniu… Mowa o malutkiej muszce z rodziny smętkowatych (Sciomyzidae), którą z trudem zauważyłem, a jakże, na łodydze jakiegoś zboża.

Niby taki popularny w Polsce, ale dosyć płochliwy i na dodatek jeśli już gdzieś usiądzie to najczęściej w mało dostępnym miejscu. Również i ten zaszył się w dosyć gęstej trawie. Od niechcenia spróbowałem odchylić kilka traw, a on wcale nie miał zamiaru uciekać.

Na zaprzyjaźnionym łanie pszenicy spotkałem jeszcze jednego pluskwiaka, tym razem ubarwionego na zielono z orientalnym wzorkiem na grzbiecie.

