Podczas kiedy samiec i samica zmięka żółtego (Rhagonycha fulva) dbały o przedłużenie swojego gatunku…

…nieśmiały kolega przyglądał się im z zazdrością.

Zmięk żółty (Rhagonycha fulva)

Zmięk żółty (Rhagonycha fulva)
Podczas kiedy samiec i samica zmięka żółtego (Rhagonycha fulva) dbały o przedłużenie swojego gatunku…

…nieśmiały kolega przyglądał się im z zazdrością.


Ta samica tygrzyka paskowanego (Argiope bruennichi) najprawdopodobniej zapomniała zrobić na pajęczynie swojego znaku rozpoznawczego, zygzakowatego szwu (stabilimentum).


Jeden z mniejszych przedstawicieli bzygów. Mimo południowej pory drzemał w najlepsze na ździebełku. Musiał mieć pełny brzuszek.

Od małego mama i tata dbają, aby ich osesek ładne wyglądał, zawsze był umyty, ząbki wyszorowane, zero miodku w uszach, bo nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie pan fotograf.


W Rzeszowie jakoś specjalnie zabytków nie ma zbyt wiele, ale kilka może by się i znalazło.
Na zdjęciach letni pałac Lubomirskich w Rzeszowie, obecnie Katedra Informatyki URz

i zamek wybudowany na początku ubiegłego wieku na miejscu dawnego zamku Lubomirskich, obecnie siedziba sądu okręgowego.


Jak co roku o tej porze, pojawiły się jusznice deszczowe (Haematopota pluvialis). Jeśli kiedykolwiek udało mi się ją sfotografować, to tylko na sobie… Tym razem siedziała na łodydze w gęstym zbożu. Zanim uciekła udało mi się jej zrobić kilka zdjęć. Podobnie jak pokazywany przeze mnie niedawno ślepak, w ogóle nie była zainteresowana moją krwią…


Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Kolejny dosyć liczny mieszkaniec zbóż, dorodny samiec pająka z rodzaju Araneus. Niby niepozorny pajączek, ale w swoje sieci potrafi złapać dorodną sztukę.


Ileż ja razy przymierzałem się do tego malutkiego chrząszczyka. Jest chudziutki i ma niewiele ponad centymetr długości i trudno złapać na nim jaką taką ostrość. Na dodatek zwyczaj zasiada na czubkach wysokich traw.


Kolejny, trzeci, tym razem znów młody przedstawiciel pluskwiaków, których stanowisko niedawno odkryłem. Jego mama stosuje się do pradawnego zabobonu, że niemowlaka nie strzyże się wcześniej, niż przed jego pierwszymi urodzinami.

