Na początku czerwca zainteresowały mnie jajka złożone przez jakiegoś owada na trawsku, które rośnie w moim stawie. Na owych jajkach jak gdyby nigdy nic siedziało sobie jakieś miniaturowe stworzonko przypominające muchówkę.



Na początku czerwca zainteresowały mnie jajka złożone przez jakiegoś owada na trawsku, które rośnie w moim stawie. Na owych jajkach jak gdyby nigdy nic siedziało sobie jakieś miniaturowe stworzonko przypominające muchówkę.



Wydawać by się mogło, że w niedzielny poranek nie spotkam nikogo w lesie. A tam, oprócz oczywiście sarenek dwóch biegaczy i niestety myśliwi. Ich samych na szczęście nie spotkałem, ale mnóstwo śladów opon i butów dążących do ambon








FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA PORĘBY LAS ŚNIEG
Tak, tak, łąka dookoła wierzb również bywa od czasu do czasu koszona. Co prawda teren jest tam mocno podmokły, ale mam nadzieję, że sianko elegancko wyschło.


FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE SIANOKOSY LATO
Nie sądziłem, że już w pierwszej połowie listopada przyjdzie mi spacerować po śniegu…
Wczoraj padało cały dzień, najpierw deszcz, potem śnieg. Na szczęście dziś rano przestało, a ja w te pędy pogoniłem na spacer do lasu.







FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA PORĘBY LAS ŚNIEG
Wolny dzień i na dodatek bez deszczu? A to nowość. A jednak wczoraj tak było. Od świtu do zmroku nie spadła ani kropla wody z nieba. Postanowiłem wybrać się na niedługi spacer po Rezerwacie Prządki, niedaleko Krosna.














Dawna cerkiew, dziś kościół gościł na moim fotoblogu już co najmniej dwukrotnie. Jednak za każdym razem, kiedy obok niego przejeżdżam zatrzymuję się, aby zrobić kolejne zdjęcia.


Zastanawiam się, czy owady mają tak jak koty, że torturują psychicznie swoją ofiarę przed spożyciem…

Po ciężkich przeżyciach w ciągu dnia (ułamane skrzydełko) nareszcie chwila odpoczynku na chwiejącej się trawie. Wiosną na moim świeżo nie koszonym trawniku życie owadów dopiero się odradzało. Nie spotykałem ich tam zbyt wiele. Mam nadzieję, że z każdym sezonem będzie ich tam coraz więcej.

Końcem maja byłem nad stawem w Woli Chorzelowskiej. Na fotografowanie miałem tylko krótką chwilkę, na dodatek po zachodzie słońca i jak zwykle bez statywu. Powstało tylko kilka ujęć praktycznie z jednego miejsca.






