Ta dowcipna pszczolinka postanowiła się ze mną pobawić w chowanego. A może była wystraszona ulewą, która przeszła kilkadziesiąt minut wcześniej…

Ta dowcipna pszczolinka postanowiła się ze mną pobawić w chowanego. A może była wystraszona ulewą, która przeszła kilkadziesiąt minut wcześniej…

Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.

Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Trzy ukąszenia przez komary. Musiałem się poświęcić, aby uchwycić te dwie… hm… nie owijajmy w bawełnę… bzykające się błonkówki.

Jednorek kosaćcowy (Mononychus punctumalbum) gościł u mnie niedawno, ale spotkałem kolejnego, który zechciał zatańczyć przed obiektywem.


-Taki ładny kolor to i dobre chyba musi być… – mruczała pod nosem i wciągała ile się dało. Potem zwijała swoją trąbkę w sprężynkę, po czym wciągała dalej.

– Jak tu na czymś takim odpocząć. Wiatr giba tym na wszystkie strony, ciężko utrzymac równowa:-) gę…
To było moje pierwsze spotkanie z tym jak dla mnie całkiem ładnym chrząszczem. To Ogrodnica niszczylistka (Phyllopertha horticola), a wiem to z Uroki Natury 🙂

W wolnych chwilach ćwiczę sobie podciąganie na drążku. Na razie podciągną się góra dwa, trzy razy, ale to dopiero początek.


Kiedy nieodpowiedzialni rolnicy w środku słonecznego dnia stosują tzw. środki ochrony roślin, trzeba ubierać mundur wojskowy, zakładać maskę przeciwgazową na twarz i iść ratować łąkę przed skażeniem ekologicznym.

Przez ostatnie dni, gdzie nie popatrzę, tam widzę onomiłka. Najczęściej albo spadają na mój widok, albo w te pędy gonią w górę trawki, czy łodygi i odlatują. Żeby sfotografować tego, musiałem zastosować, możecie wierzyć lub nie, panoramowanie 🙂
