Końcówka września to był czas, kiedy po raz ostatni w tym sezonie udało mi się sfotografować kilka owadów. Między innymi spotkałem kulibodę (Sphaerophoria scripta) wygrzewającą się na jakimś podupadłym płatku kwiatka.

Końcówka września to był czas, kiedy po raz ostatni w tym sezonie udało mi się sfotografować kilka owadów. Między innymi spotkałem kulibodę (Sphaerophoria scripta) wygrzewającą się na jakimś podupadłym płatku kwiatka.

Moje ostatnie spotkanie z Kolcorogiem Bizoniakiem (Stictocephala Bisonia) miało miejsce dwudziestego piątego września. Myślę, że polubił moja najbliższą okolicę, bo widuję go tu coraz częściej. Kiedy spotkałem go po raz pierwszy siedem lat temu, był w Polsce rzadkością. Zanotowano wtedy dosłownie kilka miejsc, gdzie udokumentowano jego obecność.


Pod koniec września spotkałem ją schowaną na powyginanym liściu jakiejś rośliny rosnącej na łące. Udawała, że śpi, albo faktycznie spała, czekając, aż się ściemni, jak to ćmy miewają w zwyczaju.



Zupełnie podobny do oleicy fioletowej, ale jednak mniejszy, i bardziej szary niż czarny, jak ona. Pod koniec września spotkałem tego chrząszcza na jednym z chabazi rosnącym na ugorze. Nie uciekał, nie kręcił się, wprost idealny model.

Kto by pomyślał, że on jest taki długi. Wydało się dopiero, kiedy wyłożył wszystkie cztery kończyny najdalej jak mógł. Chciał zapewne być niewidoczny i wpasował się w trawkę jak tylko mógł najlepiej.


Na tę niewielka muszkę z pstrymi skrzydłami poluję od dawna. Zawsze albo uciekała, albo było zbyt ciemno, aby zdjęcie wyszło poprawnie. W końcu się udało zrobić jako takie zdjęcie.

Późny wieczór i przysypiająca cuchna. Oczy miała już na zapałkach i ani myślała o ucieczce.

W normalnych okolicznościach na pewno nie zwróciłbym na to coś uwagi, ale kiedy dookoła mało owadów, cieszy nawet spotkanie takiego małego oślizłego czegoś.

Nie miał w sobie zbyt dużej witalności. Być może był tuż po wylince, bo nie skakał jak inni po łące, a siedział spokojnie na suchym badylu i zdawał się mieć wszystko gdzieś.


W poprzednim tygodniu zastałem go smutnego i zrezygnowanego na skraju lasu. Miał nadzieję, że we wrześniu będzie jeszcze w miarę ciepło i pogodnie…

