Dwoma nogami była już nad przepaścią. Dla zwykłego śmiertelnika nie było by już odwrotu. Ale jak się ma dużo nóg, to trochę dłużej można się zastanawiać: Skoczyć, czy nie skoczyć…

Dwoma nogami była już nad przepaścią. Dla zwykłego śmiertelnika nie było by już odwrotu. Ale jak się ma dużo nóg, to trochę dłużej można się zastanawiać: Skoczyć, czy nie skoczyć…

Stójka na cieniutkiej trawie? Co to dla niego. To nawet sport nie jest, a codzienna codzienność.

Doskonała widoczność umożliwiła mi dziś zaobserwowanie Tatr z odległości ok. 136 km.






FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU TATRY ZE SZKODNEJ DALEKIE OBSERWACJE GÓRY
W Góry Sowie pojechaliśmy między innymi w celu zwiedzenia Podziemnego Miasta, kompleksu Riese. Składają się na niego między innymi podziemne korytarze w Osówce i Włodarzu. Na chwilę obecną są to dwa największe odkryte kompleksy podziemnych sztolni. Zainteresowanych historią odsyłam do Wikipedii, a ja pokaże kilka zdjęć z Osówki:



Zwiedzanie jest w grupach kilkudziesięcioosobowych (jedynie na porannych wejściach jest mniej ludzi), więc zrobienie zdjęcia, na którym nie ma turystów graniczy z cudem. Ciemno jak nie powiem gdzie, tłum ludzi i brak możliwości użycia statywu. Stąd tylko parę zdjęć.
Poniżej dwie fotografie z Włodarza.


Między czasie nagromadziło mi się kilka fotografii moich ulubionych wierzb. Tak przy okazji, wyczytałem, że wywar z kory wierzbowej ma działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i antybakteryjne. Jest dobry na reumatyzm, chore jelita i biegunkę. Pomaga też na bezsenność. Aż się dziwię, że moich wierzb jeszcze nikt nie oskubał z kory. Widocznie w okolicy nie ma ludzi z takimi dolegliwościami 😉



FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE WIERZBY ZACHÓD SŁOŃCA
Pędruś gościł tu już nie raz i pewnie nie raz jeszcze będzie. W tym sezonie po raz pierwszy chyba udało mi się sfotografować parę pędrusiów. Najprawdopodobniej to samica i samiec, choć głowy nie dam sobie obciąć. Wyglądają identycznie i różni ich tylko wielkość.


Żeby wyczerpać temat pędrusi na ten sezon, jeszcze dwa pojedyncze osobniki.


Wczesną wiosną nigdy nie grymaszę, kiedy już spotkam jakiegoś owada chętnego do pozowania. Zawsze mogłem liczyć na prezentowane dziś pluskwiaki. Co prawda zawsze mocno kamuflowały się na źdźbłach wysokich traw, ale kiedy owadów jest mało, wzrok robi się wnikliwy i spostrzegawczy.


Wracam już do archiwalnych zdjęć owadów, choć między czasie znów powstały nowe zdjęcia krajobrazowe… Zaczynam od późnego kwietnia. To najprawdopodobniej kwadratnik. Pamiętam, że wiercił się i wiercił na tej swojej leżance. A ja cierpliwie doczekałem, kiedy się zmęczył i zasnął.



Na początek mojej relacji z Gór Sowich kościół w Sierpnicy z XVI wieku. Trafiliśmy do niego zupełnie przypadkiem, kiedy zabłądziliśmy szukając sztolni w Osówce. Przy okazji napatoczył się miły Pan, który opowiadał historię kościoła i okolicy, ale ja zamiast słuchać fotografowałem, więc nic tu nie przytoczę…


Świnka morska, kawia domowa (Cavia porcellus) niechaj będzie nietypowo początkiem cyklu moich relacji z Gór Sowich, którymi będę Was zanudzał co najmniej raz w tygodniu. To sympatyczne zwierzątko należało do właścicieli domku, w którym nocowaliśmy podczas pobytu w owych górach. Byliśmy tam tuż przed odkryciem słynnego pociągu pod Wałbrzychem, więc turystów było jeszcze niewiele. Fajne miejsce na odpoczynek z dala od tłumów i wszechobecnej komercji, jak na przykład w Tatrach.
