Ministerstwo Dzików

Kiedy spacerowałem po lesie, akurat trwało jakieś niby liczenie dzików. Polegało to na tym, że horda ludzi szła z trzech stron lasu drąc się w niebogłosy, a pozostali stali na drogach leśnych i niby liczyli niby uciekające dziki. Trafiłem w sam środek tej jatki. Słyszałem również strzały zupełnie niedaleko mnie (nie wnikam czy strzelali, żeby je wypłoszyć, czy do nich…) Jak szybko się dało, zmyłem się do samochodu i pojechałem kawałek dalej, gdzie było już spokojniej. Biedne dziki, jaki to musiał być dla nich stres to „liczenie”. Co za durny pomysł, a zarządziło to podobno samo ministerstwo. Tylko nie wiem które, bo chyba nie ma Ministerstwa Dzików…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS O PORANKU

Las o poranku

Nareszcie zażyłem porządną dawkę świeżego leśnego powietrza. Długi niedzielny poranny spacer i fura zdjęć na karcie. W związku z tym przez najbliższe dni będę dość monotematyczny. Zanim wzeszło słońce było dość ponuro, a z liści kapała skraplająca się mgła.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS O PORANKU

Słońce się odobraziło

Ile to już czasu minęło od kiedy było trochę słońca…? A ile czasu minęło od kiedy poranek był słoneczny? A weekendowy poranek? To zamierzchłe czasy, ale dziś w końcu o świcie wyjrzało na na kilka godzin słońce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS O PORANKU

Tłoczno w lesie

W weekend pogoda znów nie rozpieszczała. Na dodatek dała popalić meteoropatom, czyli i mnie (wmawiam sobie, że to przez pogodę, żeby nie myśleć o sobie, że jestem hipochondrykiem 🙂 ). Skusiłem się jednak na niedługi spacerek po lesie. Było tam niezwykle tłoczno, bo chyba jakowyś wysyp grzybów by. Nieraz jak na szlaku górskim musiałem czekać, aż mi ludzie wyjdą z kadru 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS O PORANKU

Zamek w Krasiczynie

Tydzień temu w niedzielę korzystając z tego, że rankiem na kilka godzin wyszło słońce udałem się na spacer po parku zamku w Krasiczynie koło Przemyśla. To  budowla rozpoczęta przez Stanisława Krasickiego, kasztelana przemyskiego w XIV wieku. Wybudowany w formie czworoboku zorientowany został ścianami według stron świata. W narożach stoją cztery cylindryczne baszty: Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka. Remontowany od 1996 roku dzisiaj należy do najpiękniejszych pomników renesansu.

Zamek otoczony jest jednym z najpiękniejszych parków krajobrazowych w Polsce. Współczesne rozplanowanie i układ roślin park zawdzięcza inwencji i pasji podróżniczej rodziny Sapiehów. Wprowadzili zwyczaj sadzenia drzew z okazji narodzin swoich dzieci – dębu dla syna i lipy dla córki. W parku rośnie około dwustu gatunków drzew i krzewów z całego świata.

Zamek w Krasiczynie

Zamek w Krasiczynie

Zamek w Krasiczynie

Zamek w Krasiczynie