Serce czerwone

Jedni twierdzą, że jesień to najpiękniejsza pora roku, inni jej nienawidzą przez świadomość, że zaraz po niej przychodzi zima. Jesień ma też najprzeróżniejsze oblicza. Bywa ciepła i kolorowa, ale też wietrzna i mokra. Jednak kiedy spotyka się takie obrazki, jak ten po niżej wszelkie wątpliwości pryskają jak bańka mydlana.

Kiedy zobaczyłem to czerwone serce na zupełnie jeszcze zielonym drzewie, reakcja mogła być tylko jedna – depnięcie na hamulec i zawrotka. Do tej pory wydawało mi się, że takie rzeczy to tylko na fotomontażach. A tu proszę, taka niespodzianka.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI JESIEŃ DRZEWO Z CZERWONYM SERCEM

Kwitesencja sobotniego poranka

Ciepły i słoneczny ranek. Po tygodniu choroby wyszedłem w końcu do ludzi… tfu… do lasu. Słońce dość długo nie mogło się zdecydować na wyjście zza chmur zalegających nad horyzontem. Ale i ja się nie spieszyłem, wolnym spacerkiem wędrowałem przez las, czekając aż trafię na jakiś baśniowy zakątek.

Tak na prawdę nie bardzo w to wierzyłem, ale kiedy zobaczyłem rozległe połacie paproci i słońce przebijające się przez korony dosyć rzadkiego lasu już wiedziałem, że to tylko kwestia czasu. I tak się faktycznie stało. Dzisiaj ten jeden, jedyny kadr, który oddaje to wszystko, co dziś rano dane mi było oglądać. Zrobiłem oczywiście wiele zdjęć, ale to poniższe, to kwitesencja mojego dzisiejszego poranka.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA PAPROCIE W LESIE MGLISTY PORANEK

Zamek w Krasiczynie

Dziś kolejny przystanek z mojego dwudniowego pobytu na Pogórzu Przemyskim – zamek w Krasiczynie. Nie będę się rozpisywał o historii, napiszę tylko, że jest elegancko wyremontowany, a otacza go piękny park z jeziorkiem. Żeby obejść wszystkie ścieżki trzeba zrobić ponad dwa kilometry, więc razem ze zwiedzaniem samego zamku warto na to poświęcić co najmniej dwie godziny. Ja spędziłem tam chyba sporo więcej, korzystając, że nie było prawie żywego ducha 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE ZAMEK W KRASICZYNIE PARK ZAMKOWY

Krowy na połoninkach

Połoninki Kalwaryjskie na wzgórzu Żytne nieopodal Kalwarii Pacławskiej i Pacławia oraz Paportno – nieistniejąca już wieś. To był jeden z moich celów podczas pobytu na Pogórzu Przemyskim. Warunki do fotografowania tego dnia nie były niestety dobre. Zrobiłem nieco zdjęć, ale głównie dokumentacyjnie. Natomiast co mnie urzekło i sprawiło, że wyprawa była udana? Kilka pasących się krów, które chętnie pozowały na tle okolicznych wzgórz, między innymi Kopystańki. Szczęściary z nich, móc podziwiać takie widoki na co dzień.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE KROWY Z POŁONINEK KALWARYJSKICH

Zanim zgaśnie niebo

Będąc na Pogórzu Przemyskim, wracałem po całym dniu włóczęgi na nocleg. Zrezygnowany, bo niebo nad horyzontem było zachmurzone. Nagle zobaczyłem na czubkach drzew jakąś poświatę. To słońce przebiło się przez chmury na ostatnie minuty dnia. Akurat przy drodze zarośniętej drzewami była mała przecinka. Tu mogłem się zatrzymać i podziwiac ten piękny spektakl. Rozległy widok na Huwniki, Makową i dalej sam nie wiem co, ale to nie było ważne. Skupiłem sie na tym, aby uwiecznić ten niezwyły widok, zanim niebo zgaśnie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE HIP HUWNIKI MAKOWA ZACHÓD SŁOŃCA Z HIPU

Grzybki mikroskopijne

Dawno nie było tu nic z makrofotografii. Już spieszę to nadrobić. Kilka dni temu odkurzyłem obiektyw i wyszedłem z nim do ogrodu. Wrzesień to czas, kiedy tu i tam pojawiają się grzyby. Te jadalne i te niejadalne. I te mikroskopijne. Grzybki, który ledwo wystają sponad mchu. Może centymetr lub półtorej wysokości. Nikt nie zwraca na nie uwagi, a mnie zainteresowały jako doskonały obiekt do zdjęć.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE MIKROSKOPIJNE GRZYBY MAKROFOTOGRAFIA

Co większe

Księżyc czy słońce za jakimś charakterystycznycm obiektem w okolicy. To jest to, co bardzo lubię fotografować. Niby nic takiego, ale jednak, aby znaleźć odpowiednie miejsce, później wyczekać na ten jeden konkretny dzien i jeszcze mieć szczęście, aby pogoda wtedy dopisała. To wszystko sprawia, że kiedy już uda mi się osiągnąć swój cel, bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszych podobnych zdjęć.

Krzyż milenijny w Podlasku ma 25 metrów wysokości i góruje nad okolicą i widać go z róznych stron. Ja zaczaiłem się na niego z odległości 3 kilometry, aby się przekonać, czy krzyż, czy słońce będzie większe 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PODLASEK KRZYŻ MILENIJNY TELEOBIEKTYW ZACHODZĄCA KULKA

W każdy weekend

Trochę ostatnio popadało. Idąc przez las co chwilę kałuże. A wybrałem się tam aby się upewnić, że drzewa nie zapomniały zacząć się przebarwiać. Na razie powoli i tylko niektóre, ale klimat w lesie już zdecydowanie jesienny. Poranny dwunastokilometrowy spacer w ciszy i spokoju, z aparatem na ramieniu. Tak mógłbym zaczynać każdy dzień i na pewno jesienią będę tak robił co weekend 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA JESIENY LAS O PORANKU

Mgły z Kopca

Wstaję sporo po świcie. Wyglądam przez okno – tam niebieskie niebo, ale powietrze jakby przymglone. Jestem na gościnnych występach na Pogórzu Przemyskim. W te pędy wsiadam w auto i jadę do Przemyśla. Paręnaście minut później wychodzę na przełaj na Kopiec Tatarski, skąd rozpościera się zapierający widok na trzy strony świata.

Nade mną świeci słońce, a dookoła tabuny mgieł. Widok zapierający dech w piersi. Wydaje mi się, że znajduję się ponad chmurami. Ta przestrzeń, która wydaje się nieskończona może sprawić, że zakręci się w głowie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PRZEMYŚL KOPIEC TATRASKI PORANNE MGŁY

Po starych ścieżkach

Przenosimy się dzisiaj do Kalwarii Pacławskiej. A dokładnie na północne zbocza kalwaryjskiego wzgórza, skąd roztacza się przepiękny widok na zachód i północ. Mamy jeden ze słonecznych wrześniowych wieczorów. Słońce cudownie otula okoliczne wzgórza i pobliskie łąki.

Identyczna pogoda była kilkanaście lat temu, kiedy brałem tam ślub ze swoją pierwszą i jak dotąd jedyną żoną. Dziś spacerując po kalwaryjskich ścieżkach wydaje mi się jakby to było wczoraj. Będąc tam, wydaje się, że czas się zatrzymał. Zupełnie niepowtarzalny klimat.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KALWARIA PACŁAWSKA ZACHÓD SŁOŃCA