Wrodzony instynkt

Zaczynają w końcu powoli kwitnąć rzepaki. Kiedy tu byłem jeszcze dosłownie dwa lub trzy dni wcześniej, nie było tak żółto. Nawet nie zwróciłem uwagi, że jest tu zasiany rzepak, a teraz… przychodzę, a tu taka niespodzianka. I to z miłym dodatkiem w postaci pasącej się sarny.

Sarenka wydawała się nie zwracać na mnie uwagi, kiedy cichutko się do niej skradałem. Podejrzewam, że po prostu była tak zajęta zajadaniem tych żółtych pyszności, że mnie nawet nie zauważyła. Bo gdy tylko podniosła głowę, miałem kilka sekund na zrobienie zdjęcia, zanim wrodzony instynkt kazał jej uciec na bezpieczną odległość.

%d blogerów lubi to: