Dla widzów o mocnych nerwach

To co przytrafiło się tym omomiłkom woła o pomstę do nieba. Nieświadome zbliżającemu się niebezpieczeństwu, oddawały się cielesnym uciechom w gęstej trawie. Wygłodniały bokochód o kamiennym sercu zaatakował jednego z nich. Drugi najprawdopodobniej nawet nie wiedział, że ten pierwszy już nie żyje…

Za późno

Gdybym zrobił ujęcie z dalsza, miałbym w końcu atrakcyjne zdjęcie babki lancetowatej z zielonym ozdobnikiem, bo na tej właśnie roślinie siedział ten niewielki pluskwiak. Ale za późno o tym pomyślałem…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taka sytuacja

Na liściach wiązu zauważyłem dziwne narośla. Pomyślałem, że to muszą być jakoweś galasy.

Odważyłem się i rozłupałem jednego, a tam taka sytuacja.

Z tego co wyczytałem w necie może to być bawełnica jakaś. Czyli taki rodzaj mszycy.

Na łeb, na szyję

To był jeden z tych razów, kiedy na łeb, na szyję gonię po aparat. Na jednym z krzaczków w ogrodzie zauważyłem tego dosyć dużego chrząszcza i nie zastanawiając się pobiegłem do domu po aparat.


Zmorsznik czerwony (Stictoleptura rubra)

Zmorsznik czerwony (Stictoleptura rubra)

Ucieczka przedwczesna

Po raz pierwszy spotkałem takiego granatowookiego owada. Kiedy zauważyłem go w gęstej trawie, nawet nie próbowałem odchylać trawy, na której siedział, żeby nie uciekł. Udało mi się zbliżyć aparat tylko od góry. Zrobiłem to jedno jedyne zdjęcie, a owad zaraz uciekł.

Zdjęcie, które cieszy

Po raz pierwszy udało mi się wypatrzeć te pluskwiaki podczas tej czynności. Ze względu na kiepskie warunki uzyskałem płyciutką głębię ostrości, ale i tak zdjęcie cieszy 😉