Godzinę po

Słońce już zaszło a nad horyzontem rozciągał się pomarańczowy pas nieba. Wspaniały widok, tylko że dopiero wyszedłem z pracy, a do domu długa droga. Było już ponad godzinę po zachodzie słońca, kiedy znalazłem się na miejscu, skąd chciałem kilka fotografii. Pomarańczowy pas wciąż był widoczny. Niesamowity widok i wieczór.

WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE GÓRA ROPCZYCKA ZMROK POMARAŃCZOWY ZACHÓD SŁOŃCA NOCNY KRAJOBRAZ

Dzik jest dziki, ale nie aż tak

Odkąd pamiętam moim marzeniem było spotkać na żywo dzika. Co prawda raz widziałem, kiedy przebiegł mi kilka metrów przed samochodem, ale wtedy to była chwila i byłem skupiony raczej na nie wjechaniu w niego niż na obserwacjach…

Wczoraj w końcu moje marzenie się spełniło. Spacerowałem po lesie, kiedy gdzieś usłyszałem dziwne odgłosy. Pomiędzy krzakami zauważyłem coś ciemnego i niskiego, już wtedy wiedziałem, że to dziki! Zrobiłem parę kroków, aby sfotografować je na niewielkiej przecince, a nie pomiędzy krzakami.

Było ciemno, a ja z krótką ogniskową, ale biegły tak blisko mnie (trzydzieści, może trochę więcej metrów), że udało się zrobić kilka fotek. Stadko liczyło około siedem, dziesięć sztuk, a kiedy po chwili podszedłem, aby zobaczyć ich trop, to się dopiero zdziwiłem. Okazało się, że biegły idealnie gęsiego, a ich trop to była wydeptana równiutka ścieżka o szerokości maksymalnie piętnastu centymetrów. Mają chód jak modelki 🙂

WITOLD OCHAŁ PODKARPACKIE POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI SZKODNA DZIK SUS SCROFA SSAK, LAS ZIMA 

Wieczór pod wierzbami

W ubiegłą niedzielę wieczorem mimo szaro burej pogody wybrałem się na spacer w okolice wierzb. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, ale nie wiało i nie było bardzo zimno. Słońce nie pokazało się ani na chwilę, ale nieśmiało na krótkie chwile podświetlało delikatnie chmurki.

Wracając w już prawie zupełnych ciemnościach złapałem taki obrazek.

WIERZBY PODKARPACIE ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA CHMURY NIEBO KRAJOBRAZ PEJZAŻ POCHMURNO POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI

Leniwy pająk

– Że ja miałbym polować na jedzenie? O co to to nie. Posiedzę tu sobie w tej gęstwinie bez ruchu i poczekam, może coś samo do mnie przyjdzie – lenistwo, to drugie ja tego pająka. Prawie wpadł w anoreksję, ale polować mu się nie chciało.

PAJĄK PAJĘCZAK ŁĄKA LATO LENISTWO MAKROFOTOGRAFIA 

Jak u siebie w domu | Jednorek kosaćcowy

Pierwszego dnia lata ubiegłego roku przyłapałem na irysiejednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum). Spacerował zupełnie tak, jakby był u siebie w domu. Nie przeszkadzałem mu. W końcu nie dałby rady zjeść wszystkich irysów z ogrodu.

Jednorek kosaćcowy (Mononychus punctumalbum)

Marzenia gąsienicy

Przez chwilę czuła się jak ktoś bardzo ważny. Udało jej się wyjść na sam koniuszek trawki i nie spadła. Co prawda jej główny cel, to jedzenie, ale jednak jakieś marzenia też ma…

Niechciani goście | Grabarz (Nicrophorus)

W ostatnich dniach wiosny ubiegłego roku w tym samym lasku, co cztery lata wcześniej spotkałem grabarza (Nicrophorus). Podobnie jak ten sprzed kilku lat, tak i ten miał pecha, bo gościło na nim roztocze. To dość częsty widok, bo grabarz służy im jako środek transportu do padliny, na której szukają pożywienia.

Grabarze to dziwne owady… Wyszukują padłe zwierzęta – głównie gryzonie  i małe ptaki, gromadzą się tam przy nich po kilka, kilkanaście osobników następnie zakopują (sic!) je w ziemi i to całkiem głęboko, bo na 10 – 30 centymetrów. Później składają w nich jaja i mało tego, preparują padlinę, jak jakąś mumię nawilżając i zmiękczając swoimi sokami trawiennymi! Ohyda.

Oszczędzę Wam pozostałych szczegółów, a gdyby to jednak kogoś zainteresowało, to zapraszam do artykułu Skorpiona.

Grabarz (Nicrophorus)

Czyja to piłeczka

Pingpongowa? Golfowa? Futbolówka? Bilardowa, czy od kręgli? To wszystko zależy do kogo należała. Czy do jakiejś malutkiej muszki, czy do większego owada, np. ważki albo motyla. No chyba, że to wcale nie piłka do gry, a kokon jakiegoś malutkiego pajączka…

RTON | Nadajnik Przehyba Szczawnica | Dalekie obserwacje | 6.01.2017

Sam tego nie zauważyłem. Myślałem, że to jakiś śmieć na matrycy. Moją uwagę na ten element krajobrazu na moim zdjęciu zwrócił mi kolega . Próbowałem sam zlokalizować, co to za obiekt, ale średnio mi to wyszło. Dopiero Maciej naprowadził mnie na właściwy trop. Ów nadajnik, to oddalony o 95,5 kilometra od mojego punktu obserwacyjnego nadajnik na górze Przehyba niedaleko Szczawnicy. Jego wysokość to 87 metrów. Przeanalizowałem inne zdjęcia Tatr z mojej miejscówki i on tam cały czas sobie stoi, tylko o wiele gorzej widoczny, niż na tle słońca.

 RTON | Nadajnik Przehyba Szczawnica (odl. 95,5 km)

DALEKIE OBSERWACJE NADAJNIK PRZECHYBA RTON SZCZAWNICA SZKODNA TATRY KOZI WIERCH

Zanim zacząłem

Zanim zacząłem w ubiegłym tygodniu fotografować Tatry, ba zanim zaczęło być je widać, na niebie miał miejsce piękny spektakl, jakże różny od tego, który pokazywałem wczoraj. A zdjęcia te różniło niespełna dwadzieścia minut!

POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI PODKARPACIE ZACHÓD SŁOŃCA NIEBO CHMURY ZMIERZCH