W mojej niedalekiej okolicy znajduje się niewielki i niezbyt głęboki wąwóz w małym lasku. Udałem się tam wieczorem z aparatem, aby uchwycić spektakl zgotowany przez słońce i gałęzie drzew.
FOT WITOLD OCHAŁ WĄWÓZ WIECZOREM PODKARPACIE POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE
Wychodziłem z pracy kiedy zaczynało grzmieć. Dojechałem do domu, zjadłem obiad i w samą porę zdążyłem na stanowisko obserwacyjne, a przechodząca burza dosłownie ocierała się o mnie. Udało mi się uchwycić zjawiskowy wał szkwałowy i zjawisko microburst, ścianę deszczu. Przez kilka minut pioruny strzelały blisko samochodu, ale odważyłem się na kilka sekund wysiąść z samochodu, aby zrobić ostatnie dwa zdjęcia. Moim zdaniem najciekawsze. Zjawisko microburst miało miejsce nie więcej niż pięć kilometrów ode mnie. Cała akcja kosztowała mnie wiele stresu, ale dla takich zdjęć myślę, że było warto 😉
Podczas wspomnianego we wcześniejszych dwóch wpisach wieczoru między czasie na niebie pojawił się malutki kawałeczek tęczy. Dziś w roli głównej południowo wschodnie niebo.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZACHÓD SŁOŃCA TĘCZA PODKARPACIE ZAGORZYCE
Kontynuując wczorajszą relację, po kilkunastu minutach kolory nieba zaczęły przybierać zupełnie niesamowity różowo fioletowy kolor. Zaczęło się bieganie po okolicy, aby zebrać kilka różnych kadrów.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZACHÓD SŁOŃCA PODKARPACIE ZAGORZYCE
Zachód w ubiegły poniedziałek przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Całe niebu zakryte było chmurami, jedynie na północnym zachodzie pojawiały się małe szczeliny w chmurach. To wystarczyło, żeby niebo pokryło się niesamowitymi kolorami. I to nie tylko po zachodniej stronie, ale dookoła. Ciężko było się zdecydować, w którą stronę fotografować. Przywiozłem mnóstwo zdjęć, a relację jestem zmuszony podzielić na trzy wpisy.
Na początku były tylko ciekawe chmury.
Po chwili niebo zaczęło nabierać niesamowitych kolorów.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZACHÓD SŁOŃCA PODKARPACIE ZAGORZYCE
Przygotowania trwały od bodajże października ubiegłego roku. Zostałem poproszony przez pracowników Starostwa powiatu ropczycko-sędziszowskiego o udostępnienie swoich zdjęć do albumu promującego powiat. Wczoraj ów album ujrzał wreszcie światło dzienne. To ponad dwustu stronicowa publikacja, ważąca 1,85 kg (sic!) z ponad dwustu zdjęciami. Okładka i dwie trzecie zdjęć jest mojego autorstwa. W sumie fajna pamiątka, zasłużyła na osobną sesję 😉
Światłem i słowem malowane, Piękno krajobrazu Powiatu Ropczycko-Sędziszowskiego w czterech porach roku
Wczoraj jak wiadomo miało miejsce całkowite zaćmienie Księżyca. Oczywiście nie odpuściłem sobie fotografowania. Pogoda nie zapowiadała się pomyślnie. Jakieś 40 kilometrów ode mnie na południowy wschód około godziny 17-stej pojawiły się chmury burzowe, liczyłem jednak na to, że do 20-stej rozejdą się i podniosą na tyle, że będzie widać wschodzący Księżyc. Miałem sporo szczęścia, bo pojawił się już dwanaście minut po wschodzie, a pierwsze udane zdjęcie zrobiłem o 21:33.
Pięć minut później schował się za chmury i pojawił na krótko przed maksimum zaćmienia. Kolejne zdjęcie zrobiłem o 22:22.
Kolejny raz pofatygowałem się na balkon krótko po 23-ciej, aby sfotografować moment przejścia z cienia do półcienia Ziemi. Zdjęcie, to połączenie 6 ujęć robionych co 3 minuty, od 23:07 – 23:22.
Ostatnie dni to dynamiczna pogoda na niebie. Zebrałem mnóstwo materiału, który czeka sobie cierpliwie na publikację. W środę jakieś czterdzieści kilometrów od mojego miejsca obserwacji miała miejsce dość gwałtowna burza. W ciągu dokładnie trzydziestu siedmiu minut zrobiłem jej kilka fotografii, na których można zobaczyć jak bardzo widoki się zmieniały w tym krótkim czasie.
18:59
20:04, bliskie chmury zaczęły powoli odsłaniać odległe czoło komórki.
20:19, czoło widoczne w całej okazałości, dodatkowo wychodzące po przeciwnej stronie horyzontu słońce zaczyna podświetlać wysoką na ponad 10 000 m chmurę.
20:27, niesamowity kontrast – oświetlony przód burzy i pozostający w cieniu „ogon”. Wymagało to zrobienia szerokiej panoramy.
20:36, kolory przechodzą w pomarańczowe, komórka powoli zaczyna się rozmywać.
Na tę kupę zbelowanej słomy miałem chrapkę od dawna. W sensie na jej sfotografowanie oczywiście ;). W ubiegły piątek zanim pojechałem do akacji, zatrzymałem się prze belach i zrobiłem kilka fotografii.
Dziś nad ranem około 2:37 obserwowałem zachód Księżyca za Tarami. Dokładnie za Sławkowskim Szczytem (odległość 120 km w linii prostej). Do końca nie było wiadomo, czy chmury pokrzyżują plany. Przejrzystość powietrza nad samymi tatrami nie była najlepsza, a warunki do fotografii ciężkie. Aby cokolwiek uchwycić trzeba było wejść na ISO 3200, stąd duże szumy. Mimo wszystko cieszy uzyskany efekt, tym bardziej, że to moja pierwsza taka obserwacja w środku nocy.