W sobotę byłem świadkiem dziwnego zajścia w świecie owadów, a konkretnie łowikowatych (Asilidae). Samiec jednej pędźki (Dioctria atricapilla) okładał swoimi małymi piąstkami samicę innej (Dictoria hyalipennis). O co im poszło i jak to się skończyło niestety nie wiem, bo po zrobieniu kilku zdjęć zostawiłem ich samych sobie.
W ubiegłą niedzielę na przemian padał deszcz i świeciło słońce. Po cichu miałem nadzieję na pojawienie się tęczy. Tak też się stało, ale niestety przy okazji padał deszcz, co skończyło się zachlapaniem obiektywu i powstało nie do końca udane zdjęcie.
Kiedy przestało padać bardzo szybko tęcza zniknęła i został tylko jej kawałek
W długi majowy weekend spędziłem dużo czasu na fotografowaniu owadów. Po dwóch sezonach, kiedy nieco odpuściłem ten temat na rzecz krajobrazów, znów mnie makrofotografia wciągnęła.
Udało mi się po raz drugi sfotografować mrówkę królową. Biegała po wystającej z ziemi gałązce, lub resztce małego drzewka. Fotografowałem na oślep. Nie próbowałem nawet na nią idealnie wyostrzyć, bo nie było na to czasu. Łut szczęścia i okazało się, że dwa zdjęcia nie są takie złe.
Obstawiam, że to albo mrówka ćmawa (Formica polyctena), albo rudnica (Formica rufa).
To były początki kwitnienia rzepaku. Dokładnie miesiąc temu zrobiłem te zdjęcia podczas zachodu słońca. Urokliwe drzewko na skraju młodego lasu widać z wielu pobliskich górek. Jest to jeden z moich punktów orientacyjnych w terenie.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZAGORZYCE POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI PODKARPACIE FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZACHÓD SŁOŃCA
Wędrując po lesie trafiłem na jednaj z dróżek na siedlisko tych ładnie ubarwionych chrząszczy. Ośmielę się oznaczyć je, jako zmorszniki (Paracorymbia) z rodziny kózkowatych (Cerambycidae). Pochłonięte były rozmnażaniem, a te które jeszcze nie miały pary nerwowo rozglądały się za partnerem/partnerką.
Zmorsznik (Paracorymbia) z rodziny kózkowatych (Cerambycidae)Zmorsznik (Paracorymbia) z rodziny kózkowatych (Cerambycidae)
Niby taki pospolity, a do tej pory go nie spotkałem. W sobotę, przechadzając się po lesie zauważyłem coś czarnego na pniu po ściętym drzewie. To żuk leśny (Anoplotrupes stercorosus) uciął sobie małą przedpołudniową drzemkę.
W ubiegłą sobotę po raz pierwszy miałem okazję fotografować nocne wyładowania atmosferyczne. Burza była w bezpiecznej odległości ode mnie (ok. 40-55 km). Między burzą a moim miejscem fotografowania nie było żadnych chmur. Idealne warunki. Udało mi się zarejestrować kilka wyładowań. Moim zdaniem najciekawsze poniżej.
Groźne chmury na niebie zwiastują albo całkowitą porażkę fotograficzną, albo super warunki. Wszystko zależy od tego, czy słońce na sam koniec dnia zdoła się przebić przez ich warstwę. W poniedziałek wystąpiła ta druga opcja i krótko przed zachodem niebo zaczęło się malować całą gamą kolorów.
WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE NOCKOWA AKACJE ZACHÓD SŁOŃCA KOLOROWO NA NIEBIE WIOSNA CHMURY DESZCZOWY DZIEŃ