Mały i duża | Oleica fioletowa – para

Oleicę fioletową (Meloe violaceus) do tej pory spotykałem dwukrotnie. W ubiegły poniedziałek wypatrzyłem parę. Na zdjęciu doskonale widać, jaka jaka jest różnica gabarytów między samicą i samcem. Samiec jest prawie dwukrotnie mniejszy.

Oleica fioletowa (Meloe violaceus)

Na wietrze | Paź królowej

Paź królowej (Papilio machaon), to było moje marzenie od dawna. Przedwczoraj udało mi się go po raz pierwszy zobaczyć na żywo i sfotografować, choć to drugie łatwe nie było. Wiał mocny wiatr, a paź przysiadał tylko na chwilkę na kwiatkach. Na dodatek, żeby nie spaść musiał cały czas wachlować skrzydełkami.

Paź królowej (Papilio machaon)
Paź królowej (Papilio machaon)

Sad w szczerym polu

Bywało, że na początku maja dopiero drzewa i krzewy owocowe zaczynały nieśmiało kwitnąć. W tym roku to wszystko odbyło się nieco szybciej. Od kilku tygodni chodził mi po głowie pomysł sfotografowania zachodu słońca w sadzie. W ubiegłą środę wieczór zapowiadał się ładny, więc wybrałem się do wcześniej upatrzonego miejsca.

WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE SAD ZACHÓD SŁOŃCA W SADZIE ZŁOTA GODZINA WIOSNA DRZEWKA OWOCOWE

Wschód Księżyca | 30.04.2018

Trzy dni pod rząd, to jeszcze nie fotografowałem Księżyca w okolicy pełni. Warunki pozwoliły i dzisiaj go uchwycić, choć było już dosyć ciemno, kiedy w końcu po dwudziestu minutach od wschodu wyłonił się zza chmur. Wracałem już zniechęcony do domu, kiedy zauważyłem, że w końcu się pokazał. Na szczęście byłem blisko sprawdzonego miejsca i w kilka minut byłem na miejscu.

WITOLD OCHAŁ WSCHÓD KSIĘŻYCA SATELITA SREBRNY GLOB WIECZÓR ZMROK NIEBIESKA GODZINA PODKARPACIE AKACJE WIOSNA

Wschodzący Księżyc | 29.04.2018

Wczoraj mi szczęście dopisało, nie inaczej było i dzisiaj. Wybrałem się fotografować zachód słońca, ale Księżyc tak mi się ciekawie usytuował w kadrze, że grzechem byłoby nie zrobić kilku fotek.

WITOLD OCHAŁ WSCHÓD KSIĘŻYCA SATELITA SREBRNY WIECZÓR ZMROK NIEBIESKA GODZINA PODKARPACIE ZAGORZYCE SIELEC PODLASEK

Zachód Księżyca | 28.04.2018

Pierwszy raz fotografowałem zachodzący Księżyc ponad rok temu. Od tego czasu próbuję co miesiąc. Nie zawsze się to udaje, ze względu na pogodę. Dziś warunki dopisały i udało mi się go złapać za pobliskim kościołem, który znajduje się na wzniesieniu i jest widoczny z różnych stron. Musiałem zerwać się z łóżka jeszcze przed świtem, ale ani trochę nie żałuję, bo emocje były niezapomniane.

Pierwsze zdjęcie zrobiłem o 4:40, ostatnie o 4:55. Do pełni było wtedy jeszcze 46 godzin.

WITOLD OCHAŁ ZACHÓD KSIĘŻYCA SATELITA SREBRNY GLOB RANEK ŚWIT NIEBIESKA GODZINA PODKARPACIE GÓRA ROPCZYCKA SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI

Na pieńku | Krzywonóg półskrzydlak

Krzywonoga półskrzydlaka (Valgus hemipterus) okazywałem tutaj już dwukrotnie. Kilka dni temu spotkałem go na starym zmurszałym pieńku stojącym w ogrodzie. Spacerował sobie od niechcenia, a kiedy zacząłem robić mu zdjęcia złożył czułki po sobie i udawał kawałek drewienka.

Krzywonóg półskrzydlak (Valgus hemipterus)
Krzywonóg półskrzydlak (Valgus hemipterus)

Kępa na pustkowiu

Dookoła pustkowie, żadnych domostw, a przy drodze kilka brzóz i krzyż między nimi. To jedna z kolejnych miejscówek, które niedawno odkryłem rzut beretem od domu i aż dziw, że wcześniej nie wiedziałem o tym miejscu. Miałem tyle szczęścia, że akurat wtedy trafił mi się jeden z piękniejszych zachodów, jakie fotografowałem w tym sezonie.

WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE SIELEC ZACHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA CHMURY KOLOROWE NIEBO WIOSNA BRZOZY

W leśnej gęstwinie | Miodunka i gajowiec żółty

Kolejna wyprawa na owady zakończyła się zdjęciami kwiatów znalezionych w lesie. Zaczynam się martwić, że jest tak mało owadów, ale w sumie to dopiero kwiecień i pewnie nie spodziewały się, że tak szybko zrobi się ciepło i wiosennie.

A przed obiektyw nawinęły mi się miodunka i gajowiec żółty.

Miodunka
Miodunka
Gajowiec żółty
Gajowiec żółty

Między nadajnikami

Sobota i niedziela, to były dni, na które czekałem od kilku miesięcy kiedy to zrodził się w mojej głowie pomysł, że fajnie byłoby złapać zachodzące słońce dokładnie między dwoma nadajnikami znajdującymi się kilka lub kilkanaście kilometrów od upatrzonego miejsca. W sobotę na śmierć o tym zapomniałem, ale w niedzielę wyczekiwałem niecierpliwie na zachód słońca z nadzieją że pogoda dopisze. I udało się.

Miejsce z którego robiłem pierwsze i ostatnie miejsce było od siebie oddalone o kilkadziesiąt metrów, więc sukcesywnie, jak słońce schodziło za horyzont musiałem przemieszczać się z aparatem.

WITOLD OCHAŁ PODKARPACIE ROPCZYCE ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA WIOSNA NIEBO