Skrytożerca ćmy bukszpanowej

O ćmie bukszpanowej (Cydalima perspectalis) usłyszałem w tamtym roku. I nie sądziłem, że tak szybko znajdzie również jeden skromny bukszpan w moim ogrodzie.

Kilka dni temu zauważyłem dziwne zainteresowanie moim bukszpanem zaprzyjaźnionych wróbli z okolicy. Podlatywały, siadały obok wpatrując się w krzak, po czym lądowały na nim i nurkowały do środka. Zaczaiłem się na nie z aparatem, były tak pochłonięte swoim zajęciem, że nie zwracały na mnie uwagi, mimo że siedziałem kilka metrów obok. Dopiero na zdjęciu, w powiększeniu zobaczyłem, że smakują się w gąsienicach ćmy bukszpanowej! Zdałem sobie sprawę, ile tych gąsienic musiało być w małym krzaczku, skoro aż dwa dni zeszło im oczyszczenie go z intruzów.

Jak się pozbyć ćmy bukszpanowej (Cydalima perspectalis)
Skrytożerca ćmy bukszpanowej (Cydalima perspectalis)

Droga pozakręcana

Końcówka kwietnia to nie tylko kwitnące rzepaki, to również wszechobecna świeża zieleń, która zwłaszcza w promieniach zachodzącego słońca mieni się bajecznymi odcieniami.

To był wieczór, kiedy na niebie prawie nie było chmur. Prawie – bo kilka niewielkich obłoczków płynęło sobie nad zachodnim horyzontem. Zawsze podobały mi się klimaty Ponidzia, i tego wieczoru, kilkanaście kilometrów od domu, w moim powiecie ha Podkarpaciu znalazłem prawie identyczne klimaty.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GLINIK

Górki, pagórki

Rzepak był jeszcze żółciótki, a wręcz dopiero zaczynał kwitnąć. W ostatnie dni kwietnia pogoda dopisywała, a to zachęcało do spacerów. Udałem się na gościnne występy na Pogórze Strzyżowskie. Szczególnie urzekły mnie widoki z miejscowości Jaszczurowa.

Jadąc na miejsce na kilkudziesięciometrowym odcinku drogi rośnie szpalerek brzóz. W połączeniu z jednym z wyższych wzniesień tworzy on cudowną kompozycję. Sprawia, że chciałoby się zamieszkać tam w tym domku na górce 😉

Kiedy wyjechałem na kolejne wzniesienie mogłem sfotografować miejsce, z którego robiłem fotkę wyżej. Chyba łatwo je znaleźć:

Na szczycie rośnie kilka pojedynczych drzewek, jakby obrażonych na siebie. Cienie były już dłuższe niż drzewa, a okoliczne wzniesienia i to bajkowe światło zachodzącego słońca dopełniły kadr:

W dużej mierze liczyłem na kwitnące już rzepaki, ale w tym roku raz, że w tej okolicy było ich mało, a dwa, że jeszcze nie zdążyły dojrzeć:

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE JASZCZUROWA PAGÓRKI WIOSNA WIOSENNE WIDOKI WIEJSKIE KLIMATY

Co one we mnie widzą

Jak się okazało w ciągu ostatnich kilku dni, w moim ogrodzie mieszka całkiem sporo owadów. Czuję się już na tyle dobrze, że pozwalam sobie na coraz dłuższe spacery, ale na razie po ogródku. Ale już mnie korci, żeby w końcu pojechać na jakiś konkretny wschód lub zachód słońca.

Wracając do owadów, nie mam pojęcia co one we mnie widzą, ale strasznie lubią wchodzić mi na dłoń. Oprócz tych, co przede mną uciekają oczywiście. Łapię za roślinę z siedzącym owadem, żeby ją przytrzymać do zdjęcia, a one hyc! Wskakują na dłoń.

Biedronka siedmiokropka (Adalia bipunctata)
Wtyk straszyk (Coreus marginatus)
Naliściak (Phyllobius)

Bokochód (Xysticus) vs Naliściak (Phyllobius)

Na jednej z traw zauważyłem mrożące krew w żyłach sceny. W ogrodzie rośnie ponad czterdzieści brzóz. Tych małych zielonych chrząszczy (naliściak (Phyllobius)) jest na nich i pod nimi sporo. Szczerze, to mam tyle ich fotek, że nawet nie przymierzam się do ich ponownego fotografowania.

Tym razem było inaczej. Jeden z nich się zagapił i dał się złapać bokochodowi (Xysticus). Bokochody to cwaniaki. Im nie chce się robić pajęczyn. Zazwyczaj siedzą przycupnięte na roślinach i czekają, aż ofiara sama do nich przyjdzie.

Bokochód (Xysticus) vs Naliściak (Phyllobius)

Zaskoczyła | Zgrzytnica zielonkawowłosa

Są i plusy tego, że bardzo dawno nie kosiłem trawnika. Uskuteczniałem regeneracyjny spacer po ogrodzie, kiedy w wysokiej trawie zauważyłem chrząszcza z długimi czułkami. Jako, że fotografią owadów param się już od dziesięciu lat. rozpoznałem ją od razu – to zgrzytnica zielonkawowłosa (Agapanthia villosoviridescens). Wdepnąłem zatem po aparat i zanim zeskoczyła, jak to ma w zwyczaju w obliczu zagrożenia, udało się zrobić jedno zdjęcie. Zupełnie niepotrzebnie zwiewała, przeciez z mojej strony nic jej nie groziło…

Zgrzytnica zielonkawowłosa (Agapanthia villosoviridescens)

Odpowiedni moment

W planie miałem wrócić w tym roku do fotografowania owadów. A najlepszym miesiącem na to jest maj. Niestety moje losy potoczyły się inaczej – choroba W tej chwili jestem już w stanie unieść aparat, ale o dłuższych spacerach po polach i schylaniu się do owadów nie ma na razie mowy.

Poniższa fotka powstała podczas jedynej w tym roku wyprawy na makrofotografie – pod koniec kwietnia. Tego dnia co kawałek spotykałem biedronki i postawiłem sobie cel – sfotografować odlatującą biedronkę. Jedna z nich wlazła mi na dłoń (notabene wysuszoną do granic przez płyny dezynfekcyjne 🙂 ) i przeczułem, że za chwilę będzie chciała zwiać. I… udało się pstryknąć w odpowiednim momencie!

Biedronka siedmiokropka (Coccinella septempunctata)

Model niechętny

Kiedy jeszcze owadów nie ma zbyt wiele, próbuję sfotografować każdego napotkanego. Nawet te maluteńkie owady, które sam ledwo widzę (wzrok już nie ten). Ten koleżka upodobał sobie brzózkę i tam sobie spacerował. Wcale nie był chętny do współpracy i byłem zdziwiony, że wyszły aż dwa zdjęcia.