1 września, nie wnikajmy którego roku. Małe sarniątko idzie z mamą za rękę przez łąkę w stronę szkoły. Małe strasznie się ślamazarzy i ociąga. Mam tłumaczy mu, że nie ma się czego bać, będzie miało mnóstwo nowych kolegów i koleżanek sarniątek, a noszenie maseczki wcale nie będzie takie złe. W końcu zdenerwowana wyskakuje na drogę, a maleństwo krok za krokiem, powłócząc nogami ciągnie się za nią.
Tym razem Księżyc pokazał się dopiero 3,5° nad horyzontem. Zasadziłem się na niego nieopodal granicy stolicy Podkarpacia w miejscu, gdzie można było ciekawie zbudować perspektywę.
Koordynaty:
Do znaku – 100 m
Do budynków – ok. 5-11 km
Do nadajnika (czerwone światełko na szczycie) za miastem – 18 km
Do Księżyca – 403 411 km
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WOLICZKA RZESZOW WSCHODZĄCY KSIĘZYC NAD RZESZOWEM
Choćby całe niebo było zasłane chmurami, choćby padał deszcz, wiało, rzucało żabami, czy innym gradem – zawsze może się zdarzyć cud. Jak dzisiaj – mimo zachmurzenia Księżyc znalazł sobie kawałek szparki w chmurach, tuż nad samym horyzontem.
Od rana co jakiś czas spoglądałem na zdjęcia satelitarne zachmurzenia i aplikacje z prognozami pogody. Nie były one optymistyczne. A że i tak nie miałem nic lepszego do roboty udałem się na upatrzony punkt i czekałem. Gdzieś tam z tyłu głowy miałem myśl, że przecież Księżycowi wystarczy mała szparka w chmurach. Tak też się stało. Wyszedł tuż nad horyzontem na dosłownie kilka krótkich minut i zaraz schował się pod pierzyną chmur.
Tyle mówi się o ćmie bukszpanowej (Cydalima perspectalis), jaki to szkodnik, jaka ekspansywna, że inwazja nie do opanowania, ale czy ktoś ją kiedyś widział? Tak naprawdę, to całkiem ładna ćma. Biała, półprzeźroczysta, z brązowym obrzeżem na skrzydłach prezentuje się elegancko. W locie zachowuje się co najmniej jak arystokracja. Szczególną uwagę zwróciłem na dziwne wyrostki na ogonie. Kilka miesięcy temu pisałem o wróblach, które zjadały u mnie jej larwy. Niestety naturalny wróg ćmy bukszpanowej nie dał rady i na dzień dzisiejszy moje bukszpany są niestety do wykopania. Nie umniejsza to jednak faktu iż mimo że szkodnik, to piękny.
„Jarzębino czerwona, któremu serce dać? Jarzębino czerwona, biednemu sercu radź!” – w moim wieku takie rozkminy ma się już za sobą, ale gdyby ktoś potrzebował, to mogę dać namiar na to drzewko
Dzisiaj mamy pierwszy dzień meteorologicznej jesieni i mimo, że do prawdziwej jesieni jeszcze sporo czasu, to można w polach znaleźć typowe dla końcówki sierpnia i początku września widoki. Mowa o przepięknych jarzębinach.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE JARZĘBINA
Ostatnia letnia burza przechodziła u mnie w ostatnią środę. Po jej przejściu niebo nabrało tak niezwykłych kolorów, że słowo daję, gdybym sam ich nie widział, nie uwierzyłbym, że to nie fotomontaż 😉
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PODLASEK ZACHÓD SŁOŃCA PO BURZY
Na najbliższe dni, kiedy będzie miała miejsce pełnia Księżyca nie ma zbyt optymistycznych prognoz pogody. Dlatego już w sobotę spróbowałem złapać wschodzącego Łysego. Godzina 18:45, około 50 minut po jego wschodzie, wysokość nad horyzontem – 5,5°, a wielkość tarczy – 87%.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE – PODLASEK KRZYŻ MILENIJNY WSCHÓD KSIĘZYCA
Szczerze, to zachody słońca nie dopisywały mi przez ostatnie 10 dni. A próbowałem oczywiście prawie codziennie. W piątek w końcu wyjeździłem cudowne warunki.
Ruszałem bez dużych oczekiwań, mając jednak nadzieję, że w końcu los się odwróci i trafię na idealne warunki. Zrządzeniem losu na miejscu trafiłem na kolejne „pieczarkowe” pole. Na niebie zaczęły pojawiać się kolory już na kilkadziesiąt minut przed zachodem. Ale ja czekałem na ten najlepszy moment. Kiedy kolory były najintensywniejsze.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GLINIK ZACHÓD SŁOŃCA O ZŁOTEJ GODZINIE BELE PIECZARKI
Nie ma że weekend, nie ma że śpimy do południa. Choć… przyznaję się, chciałbym, ale to jest silniejsze ode mnie. Teraz i tak jest lepiej, bo słońce wschodzi dopiero o 5:45. Poranne widoki – te delikatne róże na niebie i delikatne mgiełki wynagradzają to niewyspanie po stokroć. Byle przetrwać pierwsze 15 minut po przebudzeniu, potem jest już OK 🙂
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE BORECZEK WSCHÓD SŁOŃCA MGLISTY PORANEK