



Już pisałem, że marzeniem fotograficznym jest złapać startującego do odlotu owada. Kilka razy mi się to udało, ale z kiepskim skutkiem. Dzisiaj kolej na startującego onomiłka, choć również w nie najlepszym wykonaniu.

– Niech się moda zmienia nawet i trzy razy w roku. Ja tam zawsze będę ubierała się w moją ulubioną pasiastą podomkę….


Dzisiaj jeden z bzygów, których wiele spotkałem ubiegłej wiosny, a jeszcze wszystkich nie pokazałem.

Lord Wader powraca w wersji mini.

Ważkę o takim ubarwieniu spotkałem u mnie w ogródku po raz pierwszy. Wyglądała i zachowywała się jak szefowa pozostałych, niebieskich i zielonych 😉

Zakręcony wąs, owłosione plecy, pojedyncze włoski pod kolanami. Ostatnio podobno w modzie jest być zarośniętym.

Słoń? Nosorożec? Mors? Nie, to tylko malutki chrząszczyk kształtem przypominający te zwierzęta. W rzeczywistości jest malutki i niezwykle przyjazny, ale niestety nieśmiały. Jak tylko zbliża się do niego człowiek, podkurcza nóżki i spada w gęstwinę.

O ile dobrze pamiętam, spotkałem go w gęstych liściach liliowca. W tych samych, w których kiedyś narodził mi się inny konik.

– Nigdy nie ulegnę modzie na kolorowe wdzianka. Muszę mieć wszystko, i płaszczyk i spodnie i nawet czapkę w tym samym kolorze.
