Mała dolinka

We wrześniu straciłem nadzieję na złotą polską jesień. Ale pogoda jest nie do przewidzenia na dłuższą metę. Październik uraczył nas swoim ciepłem i kolorami. Każdą wolną chwilę staram się w pełni wykorzystać na obcowanie z naturą i jej uwiecznianiem. Żal tylko, że dzień już taki krótki i jeśli nie uda się urlopu, to po pracy zostaje na to raptem godzinka. No i weekendy oczywiście.

Tu zdjęcia z wieczornego spaceru po najbliższej okolicy. Lubię przystanąć na tym wzniesieniu i przyglądać się niezbyt rozległej dolince. Tu u mnie są zaledwie pagórki, więc nie mam jakiś rozległych widoków, ale i to cieszy.

Wschód Księżyca | 12.10.2022

Pierwszy – autostrada, drugi – nad drzewem, trzeci – nad drogą, czwarty w Woliczce…. tak, to piąty raz z kolei jak fotografowałem wschodzący Księżyc w okolicach obecnej pełni. Środa wieczorem, kilka minut przed dziewiętnastą, 92% tarczy Księżyca. Niebo kolejny raz czyściutkie, więc nie mogłem nie spróbować.

Padło na znaną nam już miejscówkę z widokiem na Farę i Ratusz w pobliskim Sędziszowie Małopolskim. Doskonała przejrzystość powietrza pozwoliła uwiecznić wschodzący Księżyc od samego horyzontu! Wspaniały i niezapomniany widok. Mimo iż widziany już tyle razy! Mało tego, zdradzę, że w czwartek znowu to zrobiłem! Ale o tym wkrótce 😉

Poranek na minusie

Środa, godzina 6:43. Właśnie zawiozłem rower do lasu i na niego wsiadam. Na termometrze -2°C. Nigdy jeszcze nie jeździłem w takich warunkach, ale tego dnia liczę przede wszystkim na cudowne zdjęcia w lekko zamglonym lesie.

Przez pierwsze półtorej godziny nie czuję końcówek palców u stóp i rąk, ale potem kiedy słońce coraz częściej przebija się przez mgłę i chmury, jest coraz cieplej. Za to widoki niepowtarzalne. Spędzam na siodełku kolejne siedem godzin obcując z tymi cudownym jesiennymi barwami. Przywożę pełną kartę zdjęć. Będzie co wspominać przez długie zimowe wieczory.

Wschód Księżyca | Zielony promień na Księżycu | 10.10.2022

Czwarty raz z rzędu. Tym razem 99% tarczy Księżyca. Jest poniedziałek, dziesiąty października. Pogoda po raz kolejny idealna. Muszę się przyznać, że nie chciało mi się po raz czwarty z rzędu jechać fotografować wschodzącego Księżyca. Ale przecież to jest tak cudowny widok, towarzyszą temu zawsze takie emocje… pojechałem.

Najpierw chciałem złapać go tuż nad horyzontem. Wzeszedł akurat nad jednym z nowo budowanych budynków w Rzeszowie na ulicy Wołyńskiej (7 km). Fotografując zauważyłem na tarczy Księżyca tzw. zielony promień, bardzo rzadkie zjawisko optyczne występujące raczej na słońcu… Polega ono generalnie na swoistym załamaniu światła pomiędzy warstwami atmosfery o różnych gęstościach i na górnej części tarczy ciała niebieskiego pojawia się na kilka sekund zielony kolor.

Po tych emocjach podjechałem szybko kilkaset metrów obok, gdzie udało mi się złapać naszego satelitę w klimatycznych okolicznościach polnej drogi i nad kościołem w Woliczce. Było już dosyć ciemno i warunki do fotografowania bardzo trudne, ale jakimś cudem się udało, ufff…. Zadowolony i naładowany endorfinami mogłem wracać do domu 😉

Doznania estetyczne

Takie mam ostatnio hobby połączone, że biorę rower na dach auta, wiozę do lasu i tam sobie niespiesznie przemierzam leśne szutry z aparatem na szyi. Ostatnio poszedłem nawet krok dalej i startuję już o świcie, no bo wiadomo, że wtedy bywa najpiękniej. I żałuję tylko, że wczesniej nie wpadłem na ten prosty pomysł, bo zwiedzanie jesiennego lasu na rowerze to jest to!

Jest tam teraz tak pieknie, że głowa lata dookoła i nie chce się wracać do domu. Ostatnio spędziłem tam osiem godzin, a minęło mi to jak godzina. Nawet nie czułem, albo nie zwracałem na ból tyłka od siodełka. Dziś nie jest inaczej, kiedy czytacie post, ja pomykam już leśnymi dróżkami w poszukiwaniu nowych doznań estetycznych 🙂

Wschód Księżyca | 9.10.2022

W niedzielny wieczór po raz trzeci z rzędu udało się sfotografować wschodzący Księżyc. Ekscytuję się, bo wbrew pozorom nieczęsto zdarza się tak idealna pogoda i bezchmurne niebo aż po horyzont, aby można było fotografowac naszego satelitę tuż nad ziemią.

Tym razem postawiłem na sprawdzoną miejscówkę. Ustawiłem się na polnej drodze i czekałem. W kulminacyjnym momencie przyjechał jakiś samochód i jak na złość zatrzymał się akurat na widocznym kawałku drogi. Kierowca wysiadł i zaczął czegoś szukać na polu. Ufff, na szczęście zaraz znalzł swój kołpak i odjechał i zdążyłem zrobić zdjęcie, bo Księżyc zaszedł za jakowąś odległą chmurę. Zniknął na następne kilkanaście minut.

Ale ja miałem już swoje wymarzone zdjęcie. A po zbliżeniu (zdj. 2) można dostrzec budynki odległego o ponad dwadzieścia kilometrów Rzeszowa i wiatraki znajdujące się aż czterdzieści kilometrów ode mnie! Co za niezwykła widoczność!

Cierpliwe oczekiwanie

Jesienne kolory drzew w połączeniu z cudownym zachodem słońca. Mój ulubiony układ chmur, czyli większość nieba w chmurach, a nad samym horyzontem luka, sprawił ten niesamowity klimat wieczoru.

Tylko dlaczego to wszystko trwa tak krótko? Ale z drugiej strony, gdyby tak było cały dzień, czy nawet przez kilka godzin, to szybko byśmy do tego przywykli. Wyczekiwanie na wspaniałe warunki, cudowne wschody i zachody, to jest to co mnie kręci w fotografii. Jestem cieprliwy, i wiem, że wcześniej czy później znajdę się w odpowiednim miejscu i czasie. A nawet jeśli coś przegapię, to natura powtórzy to za jakiś czas.

Lipa, droga i chmura

Urlop. Normalny człowiek jak ma urlop to śpi długo. Jest 6:08 – zrywam sie na równe nogi. Stoję tak i nie wiem jak to się stało. Czy coś mi się przyśniło, czy coś innego mnie obudziło. Skoro już jestem na prostych nogach wyglądam przez okno. Już wiem. To zbudził mnie nadchodzący warun. W kilka minut siedzę w aucie i jadę w pierwsze lepsze miejsce, które przychodzi mi do głowy. To dziesięc kilometrów, muszę się spieszyć.

Docieram dokłądnie na czas, ani za wcześnie, ani za późno. Porzucam samochód na poboczu i biegnąc na miejsce rozkładam nogi statywu. Po kolejnych kilku minutach mam swoje trzy ujęcia. Niepozorna chmurka w kolorze czerwonego wina. Niewielka, niziutka, a pod nią wstążka drogi. I ta lipa, która od kiedy pamiętam jest taka sama. Coś musi być z nią nie tak, że więcej nie rośnie. Niech nie rośnie, byle nikt jej nie wyciął, bo ta miejscówka jest napradę przepiękna.

Wschód Księżyca | 8.10.2022

Drugi dzień z rzędu udało się sfotografować wschodzący Księżyc. Tym razem jednak nie obyło się bez przygód. Zajechałem na miejscówkę, a tam… żeby na nią dotrzeć wypadałoby pokonać potężne pole dwumetrowej kukurydzy. I wyobraźcie sobie, że zdesperowany zacząłem przez nią brnąć! Po kilku krokach pomyślałem jednak, że Bóg mnie już całkiem opuścił i zawróciłem.

Całe szczęście, że lubię przyjechać sobie na miejsce sporo wcześniej. Było więc jeszcze trochę czasu na poszukanie czegoś zastępczego. W ostatniej chwili się zdecydowałem, bo było już widać czubek Księżyca znad horyzontu. I oto mamy wschodzący prawie pełny Księżyc nad niepozornymi drzewkami, pod którymi znajduje się kapliczka Nepomucena (oczywiście z tej odległości jej nie widać), a z tyłu pobliskie wzgórze z nadajnikiem. No nic innego na szybko nie wymyśliłem 🙂