Koniec czerwca to już chyba za późno, żeby myśleć o potomstwie. Cóż, może robiły to dla przyjemności…

Zmróżka (Cryptocephalus sp.)
Koniec czerwca to już chyba za późno, żeby myśleć o potomstwie. Cóż, może robiły to dla przyjemności…

Pogoda nas nie rozpieszcza, ale zdarzają się chwile ze słońcem i bez deszczu, kiedy można wybrać się na małą przechadzkę z aparatem.





FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE
Któregoś letniego i upalnego dnia się mi nudziło, to sobie z kropelkami eksperymentowałem.



Droga w ciemnym lesie, dookoła wystają gałązki, o które cały czas zahaczam. Wtem na jednym z liści mignęło mi coś białego. Pierwsza myśl, że to kolejna ptasia kupa. Ale nie, miało to zbyt regularne kształty. To dwa motyle nocne, Ciemnokresy dwuplamki, miło spędzały czas.


Witam w ostatnim odcinku wyprawy po Skalnym Mieście w Adršpach.







Grzywa jak u lwa i modny wzorek na płaszczu. Kilka dni przed tym, jak w tym samym mniej więcej miejscu spotkałem parkę, nawinął mi się pojedynczy okaz. Najprawdopodobniej samiec. Być może czekał już wtedy na swoją drugą połówkę.



Pierwsza to na pewno biedronka, to nie ulega wątpliwości, ale dwie pozostałe to już nie jest takie pewne…



– Niech no ktoś spróbuje ze mną zadrzeć, a pożałuje. Te kolce na moim grzbiecie, to nie jest żadna atrapa, są prawdziwe – odgrażała się niewielka larwa błonkówki, najprawdopodobniej z rodzaju Periclista. No fakt, można się było wystraszyć.

Jeśli już spotykam stonkę ziemniaczaną (Leptinotarsa decemlineata), to na pewno nie na uprawach ziemniaków. Tam ich już nie ma. Została prawie całkowicie wytępiona. Pojedyncze osobniki znajduję gdzieś na polnych drogach i skraju lasu. Nie mają one łatwego życia, zazwyczaj są wyczerpane i głodne. Tak jak ten okaz.


Pierwsze śnieżyczki zakwitły już tydzień temu. Ale jakoś ociągałem się z ich sfotografowaniem, a później z zamieszczeniem wpisu. W niedzielę korzystając z ładnej pogody zaszedłem do ogródka aby je uwiecznić. W zeszłym roku były o podobnej porze.


