Pingpongowa? Golfowa? Futbolówka? Bilardowa, czy od kręgli? To wszystko zależy do kogo należała. Czy do jakiejś malutkiej muszki, czy do większego owada, np. ważki albo motyla. No chyba, że to wcale nie piłka do gry, a kokon jakiegoś malutkiego pajączka…
Sam tego nie zauważyłem. Myślałem, że to jakiś śmieć na matrycy. Moją uwagę na ten element krajobrazu na moim zdjęciu zwrócił mi kolega . Próbowałem sam zlokalizować, co to za obiekt, ale średnio mi to wyszło. Dopiero Maciej naprowadził mnie na właściwy trop. Ów nadajnik, to oddalony o 95,5 kilometra od mojego punktu obserwacyjnego nadajnik na górze Przehyba niedaleko Szczawnicy. Jego wysokość to 87 metrów. Przeanalizowałem inne zdjęcia Tatr z mojej miejscówki i on tam cały czas sobie stoi, tylko o wiele gorzej widoczny, niż na tle słońca.
RTON | Nadajnik Przehyba Szczawnica (odl. 95,5 km)
Zanim zacząłem w ubiegłym tygodniu fotografować Tatry, ba zanim zaczęło być je widać, na niebie miał miejsce piękny spektakl, jakże różny od tego, który pokazywałem wczoraj. A zdjęcia te różniło niespełna dwadzieścia minut!
POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI PODKARPACIE ZACHÓD SŁOŃCA NIEBO CHMURY ZMIERZCH
Jak do tej pory jest to tydzień ze zdjęciami z soboty. Tak już będzie aż do piątku 😉 W sobotę wieczorem fotografowałem słońce zachodzące za Kozim Wierchem w Tatrach. Zrobiłem również zdjęcie na szerszym kącie oraz panoramę. Kolory zachwycały.
POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI PODKARPACIE ZACHÓD SŁOŃCA KRAJOBRAZ NIEBO CHMURY ZIMA WIECZÓR ZMIERZCH
W sobotę warunki zmieniały się na niebie tak diametralnie, że postanowiłem rozdzielić zdjęcia na trzy wpisy. W poniedziałek pokazywałem wczesny przedświt. We wtorek to, co działo się króciutko przed wschodem słońca. Dopiero później niebo rozświetliło się na większej powierzchni.
A na powrocie pstryknąłem jeszcze dwie fotki na wąskim kącie.
WSCHÓD SŁOŃCA ŚWIT PORANEK NIEBO CHMURY KRAJOBRAZ PORANNY SPEKTAKL ZIMA DRZEWA
Sobotni ranek nie skończył się szybko. Po zrobieniu kilku zdjęć niebo zaczęło się tak dynamicznie zmieniać, że porzuciłem statyw i zacząłem biegać w promieniu kilkuset metrów, aby zrobić różne ujęcia. Wszędzie było bardzo mokro, do kolan byłem w błocie, ale cel uświęca przecież środki.
WSCHÓD SŁOŃCA, PODKARPACIE, POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI ŚWIT PORANEK DRZEWO SAMOTNE KOLOROWE NIEBO
W sobotę rano obudziłem się przed świtem i miałem mieszane uczucia, czy w ogóle otwierać oczy. Coś mnie jednak tknęło, wstałem i wyszedłem na zewnątrz. Niebo było zasnute chmurami. Wahałem się, czy jest sens wybierać się na zdjęcia. Wyjechałem jednak na górkę, a tam po jakimś czasie zaczął się spektakl.
WSCHÓD SŁOŃCA SAMOTNE DRZEWO NIEBO CHMURY PODKARPACIE POWIAT ROPCZYCKO SĘDZISZOWSKI ŚWIT PORANEK
W przedostatni dzień roku w okolicach świtu zaliczyłem z aparatem kilka miejscówek. Najpierw mało udany przedświt pod akacjami. Później poniższe zdjęcia, a potem jeszcze między innymi mgłę pod krzyżem. W poniższym miejscu mgły akurat było niewiele, ale słonce długo było schowane za chmurami. Kiedy w końcu je pokonało okolica zrobiła się (boje się nazywać kolory 🙂 ) złota.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA WSCHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA