Wiekowy mostek

Jest 5:15. Nie śpię od godziny i właśnie dotarłem nad pobliski zalew. Wszystko spowite jest we mgle i mimo, że do wschodu słońca tylko pół godziny nic nie wskazuje na to, aby udało mu się przebić przez tę miękką kołdrę wiszącej w powietrzu wilgoci. To nic, mgła to taki naturalny filtr obrazu, który potrafi świetnie zmiękczyć krajobraz.

Jestem zupełnie sam, a jedyne dźwięki jakie słychać, to startujące i lądujące kaczki. To pewnie ich taka poranna gimnastyka. Od czasu do czasu wyskoczy z wody ryba. Jaki one mają w tym cel… nie mam pojęcia, bo na pewno nie po to, by zaczerpnąć powietrza :). Może zaciekawiło je, kto to o tej porze spaceruje nad wodą i nie zarzuca wędki.

Warunki są stabilne, więc mam sporo czasu, aby poszukać kadrów, choć fotografowałem tu już tyle razy, że każdy szczegół znam na pamięć. Wiekowy mostek to jeden z moich ulubionych motywów w tym miejscu.

Obraz i słowo

Niby nic takiego. Drzewo, droga, jakieś pola i pagórki w oddali. Niby widok, jakich pełno dookoła. Ale jeśli dodać do tego opowieść o tym, że w tej konkretnej chwili spędzałem czas, tak jak uwielbiam, czyli na dwóch kółkach, że dookoła było cicho i pusto. Że większość ludzi jeszcze spała, a ja czułem się, jakby ten kawałek świata należał tylko do mnie.

Że budzące się ptaki patrzyły ze zdumieniem na mknący rower i na chwilę przerywały swoje trele. Sarny pasące się na polach nic nie robiły sobie z mojej obecności, bo nawet przez myśl im nie przemknęło, że mógłbym stanowić dla nich jakieś zagrożenie.

Czy ta opowieść jest potrzebna… Niektórzy twierdzą, że dobre zdjęcie nie potrzebuje słów. Nie czułbym się dobrze pokazując Wam tu kolejne i kolejne zdjęcia, nie pisząc choćby kilku słów na ich temat. Te opowieści pewnie są do siebie podobne, bo przecież emocje i przeżycia powtarzają się na kolejnych plenerach. Ja za każdym razem obserwując piękne zjawiska, krajobrazy, wschody, zachody przeżywam je całym sobą i chcę się tym dzielić nie tylko poprzez fotografię, ale i słowo.

Mgła doda tajemniczości

Ostatnio dużo u nas mgieł. Zaczynają się zbierać niejednokrotnie już wieczorem. A we mgle każde zwykłe miejsce nagle nabiera niezwykłości. Zmięczająca krajobraz mgła dodaje tajemniczości i koloru. Potrafi bowiem w swoich drobinkach wilgoci odbić światła okolicy, chmur, czy nieba.

Sierpień

Kilka niepozornych rozwianych chmur stworzyło wieczorem fajny ciepły klimat. Takie właśnie kolory kojarzą mi się z końcówką sierpnia. Ciepłe, żółte chmury, ciemna zieleń na drzewach, ścierniska i wyschnięte łąki. Zapach ziemi z zaoranych pól. Wiatr jeszcze lekko wieje, ale na noc ustanie całkowicie. Świerszcze pobrzękują leniwie, od czasu do czasu zaświergoli ptak. W oddali słychać „szczekanie” kozła sarny. Ani trochę nie będę się spieszył do domu. Półmrok trwa jeszcze dość długo po zachodzie. Nie zabłądzę, znam tu każdy zakamarek.

Lubi to co ja

Idę ja spacerkiem polną drogą, a tu z naprzeciwka taki oto piesek sobie biegnie. Ja przykucnąłem z aparatem gotowym do zdjęcia, a on przystanął. Ja zrobiłem fotkę, a on odbił w bok. Wołałem, gwizdałem, kiciałem, ale nie zaufał mi na tyle, aby podejść.

Nikogo w pobliżu nie było, piesek pewnie tak jak ja lubi samotne spacery po polnych drogach…

Pociąg widmo

Pociąg widmo. Wracam do wieczoru spędzonego przy torach podczas cudownego, mglistego wieczoru. Tym razem skąpane we mgle ślady świateł przemykającego pociągu. Jest coś przerażającego, kiedy stoi się samemu kilka metrów od torów, a tuż obok przemyka pociąg.

Pewnie to samo mógłby pomyśleć maszynista zobaczywszy człowieka w nocy, który ni stąd ni zowąd pojawia się przy jego trasie. Powiem Wam, że ustawiłem aparat i położyłem się na nasypie, tak aby mnie nie byo widać, żeby ewentualnie nie sresować maszynisty 🙂

Niemożliwe

Trzy wolno biegające po polach konie? Wydaje się niemożliwe, a jadnak. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, ala z zimną krwią sięgnąłem po aparat i udało się to uwiecznić w fajnym wieczornym światełku.

Przybiegły znikąd i jak szybko się pojawiły, tak szybko zniknęły.

Nieprzewidywalne

W mojej okolicy panuje susza. W tym roku było bardzo mało opadów, a co za tym idzie burz. Jeśli chodzi o burze, to zawsze mam mieszane uczucia – z jednej strony bardzo lubię ten dreszczyk emocji podczas fotografowania, z drugiej obawiam się szkód, które taka burza mogłaby wyrządzić. Ale jak nie kochać fotografowania chmur burzowych? Potrafią jednocześnie fascynować i straszyć. Nieraz z małej chmury duży deszcz i odwrotnie. Są nieprzewidywalne.

Zauroczony barwą

Ach ta jarzębina. Fotografowałem zupełnie co innego. Na niebie pojawiły się pięknie podświetlone chmury i biegałem za kadrami z głową zadartą do góry. Na powrocie, a było już po zachodzie, przechodziłem koło jarzębin, które już wiele razy fotografowałem i nawet nie zwracałem na nie baczniejszej uwagi.

Tym razem było inaczej. Światło było tak niesamowite, a kontrast zielonego z czerwonym był tak silny, że nie mogłem przejść obojętnie. Pokusiłem się o kilka zdjęć i bardzo dobrze, bo to co zobaczyłem na ekranie komputera było dokładnie tym, co widziałem an żywo. Intensywne, mocne, chłodne i surowe barwy. To pokazuje, jak nieprzewidywalne bywa naturalne światło. O zachodzie, czy wschodzie słońca można się spodziewać wszystkiego 🙂

Zatrzymany

Stoję przy torach i delektuję się panującą aurą. Jest już prawie ciemno, w dzień padało i teraz rozciągają się mgły. Mroczny klimat może przyprawiac o dreszcze, ale dopiero kiedy w oddali słyszę sygnał pociągu, atmosfera staje się naprawdę jak z filmu grozy. Nadjeżdża. Parametry w aparacie ustawiam tak, aby był lekko rozmyty. Ale tak nie do końca. Czekam na odpowiedni moment, aby nacisnąć spust mogawki. Ciach! Czas i pociąg zatrzymane w kadrze.