Dawno nie było żadnych kwiatów na blogu. Wczoraj zrobiłem kilka zdjęć ostróżce ogrodowej, która zaprzyjaźniła się z berberysem.



Dawno nie było żadnych kwiatów na blogu. Wczoraj zrobiłem kilka zdjęć ostróżce ogrodowej, która zaprzyjaźniła się z berberysem.



…i bez komentarza.




Ile razy spotykam tego typa, a spotykam go co roku i ciągle nie pamiętam co to za jeden, to swój nosek ma zawsze podkulony pod siebie. Może taka jego już uroda…

Ktoś z rodziny złotookowatych zadomowił się na moim berberysie.

Matylda musi być co jakiś czas na blogu.



To był mój pierwszy raz z chrabąszczem majowym. Nigdy nie przypuszczałem, że z niego jest taki kolos. Miał z pewnością około czterech centymetrów długości i współpracował z fotografem jak rasowy model.



Miotała się po gęstej trawie i w żaden sposób nie potrafiła z niej wyfrunąć. Pomyślałem, że złapię ją i posadzę na czymś, skąd mogłaby wystartować. Niestety okazało się, że ma mocno uszkodzone skrzydełka. Na brzozie, gdzie ją dałem siedziała na pewno do wieczora, rankiem już jej nie było.

Pająk zjadający mszyce…? Takiej sytuacji jeszcze nie widziałem. Nie orientuję się specjalnie co jest przysmakiem pająka, ale nie przypuszczałbym, że mszyca. A może to tylko mała przystawka przed większą konsumpcją…



Od kilku dni w okolicy stawu pokazały się ważki w większej ilości. Nic się w tym roku nie zmieniło. Nadal nie są chętne do pozowania. Ale rozumiem je, mają teraz ważniejsze sprawy na głowie.

Najpierw wypatrzyłem go na berberysie. Po kilku zdjęciach zeskoczył na lilię. A po następnych kilku ni stąd ni zowąd odleciał.


