Dawno już nie spotkałem cuchny nawozowej (Scathophaga stercoraria). W tym sezonie nadrabiam zaległości i widziałem ją już dwa razy. Za każdym razem w ogrodzie.



Dawno już nie spotkałem cuchny nawozowej (Scathophaga stercoraria). W tym sezonie nadrabiam zaległości i widziałem ją już dwa razy. Za każdym razem w ogrodzie.



W poniedziałek zaglądnąłem na liście brzóz rosnących w ogrodzie. Na jednej z nich i pod nią wręcz roiło się od knieżyc szarych (Elasmucha Grisea). Pojedyncze okazy wędrujące po liściach i szukające okazji do przedłużenia gatunku, dwie pary baraszkujące na trawce i aż trzy osobniki „wysiadujące” jaja. Ciekaw jestem tylko dlaczego akurat wybrały to jedno drzewo…




Pomyślałem, że to jakaś narośl na suchej trawie. Jednak kiedy spojrzałem na to z bliższa, okazało się, że to misterna budowla małego stworzonka! Ten mikroskopijny pajączek okazał się doskonałym budowlańcem. Między innymi dla takich zaskoczeń ciągle nie zaprzestaję fotografii makro.


W środę wieczorem niebo było czyściutkie. Jedynie gdzieś tam wysoko były chmury wysokiego piętra, które tuż przed zachodem rozświetliły się na czerwono pomarańczowy kolor.





FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU GNOJNICA PODKARPACIE ZACHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA ZŁOTA KULKA NA NIEBIE
Dzisiejszy zachód nie zapowiadał się rewelacyjnie. Około stu kilometrów ode mnie na zachód po południu przeszły burze i wisiały tam gęste chmury. I faktycznie słońce schowało się za nimi już dwadzieścia minut przed zachodem. Kiedy tylko to nastąpiło, w miejscu, w którym się schowało pojawiły się kolorowe łuki. Było ich aż trzy. Ten najbardziej zewnętrzny słabo widoczny. Całe zjawisko trwało około półtorej minuty.
Jest to wieniec słoneczny. Powstaje on w wyniku dyfrakcji światła słonecznego przechodzącego przez stosunkowo cienką warstwę chmury, czasami również mgły czy zamglenia. Im mniejsze są kropelki wody lub kryształki lodu, tym obserwowane pierścienie są większe.
Za wyjaśnienie zjawiska dziękuję Igorowi Laskowskiemu ze stowarzyszenia Polscy Łowcy Burz.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU NOCKOWA ZJAWISKA OPTYCZNE NA NIEBIE WIENIEC SŁONECZNY ZACHÓD SŁOŃCA
W poprzednim tygodniu oczywiście nie fotografowałem tylko owadów. Zdarzyło mi się też fotografować kilka zachodów, a także po zmroku. Dziś kilka zdjęć z wtorkowego zachodu nad jeziorkiem.



FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU CZARNA SĘDZISZOWSKA ŻWIROWNIA PODKARPACIE WODA ZALEW ZACHÓD SŁOŃCA NAD WODĄ
Nie chcę nawet pisać co mi przypomina ta gąsienica. Jest piątek, mało kto zagląda dziś na blogi, więc ja publikuję 😉


Warunki do fotografowania takie sobie, bo ciemno. Na liściu rododendrona często spotykam spacerujące błysklenie. Tym razem spostrzegłem parkę. Były na tyle pochłonięte robotą, że mogłem pstrykać do woli, no i jedno ze zdjęć mimo szarówki wyszło nie najgorzej.

Dziś bardzo dobra widoczność i po raz kolejny udało mi się zaobserwować Góry Świętokrzyskie, a konkretnie Święty Krzyż z odległości 102 km. Na dodatek w ciekawej scenerii, z dymami z fabryki w Mielcu i motoparalotniarzem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU DALEKIE OBSERWACJE GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE Z DALEKA ZAGORZYCE PODKARPACIE ŚWIĘTOKRZYSKIE
Czasami bywa tak, że to motyl przyleci do mnie, a nie ja latam (często bezskutecznie) za nim. Przyglądałem się krzaczkowi berberysu, czy aby nie ma na nim jakowyś owadów, kiedy ni stąd, ni zowąd nadleciał motyl i osiadł na wysokości oczu. Mało tego, zajął się wciąganiem nektaru i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.

