Ryjkowce bardzo szanują Święto Pracy i nie robią wtedy nic. Podobnie ten ze zdjęcia, spotkałem go dokładnie pierwszego maja zeszłego roku, kiedy czcił wspomniane święto…

Kulczanka (Lixus Sp.), samica
Ryjkowce bardzo szanują Święto Pracy i nie robią wtedy nic. Podobnie ten ze zdjęcia, spotkałem go dokładnie pierwszego maja zeszłego roku, kiedy czcił wspomniane święto…

O co ja się nabiegałem za tym dziwolągiem! Zwrócił moja uwagę kolorem i tym, że ciągle był w ruchu. Od czasu do czasu przysiadał na króciutką chwile i huzia dalej….

Ten biedny pluskwiak miał nie lada problem ze złożeniem jednego skrzydełka Chodził po liściu tam i z powrotem śmiesznie się wyginając i się nie udało, przynajmniej mnie już znudziło się jego obserwowanie…

Karnawał w pełni, zbliża się weekend, uważajcie, aby nie skończyć, jak ten tu…

Zawsze miałem chętkę na tego chrząszcza, dopiero w poprzednim sezonie spotykałem go aż nader często. Przeważnie w gęstej trawie, ale tu siedział na pojedynczej trawce i co rusz machał czułkami. To Zgrzytnica zielonkawowłosa (Agapanthia villosoviridescens).

Ni to chrząszcz, ni to konik polny… Na pewno owad. Był okres w okolicach maja, że spotykałem go dość często. Może to po prostu chrząszcz majowy… 😉

Na tą wielgachną ważkę Gadziogłówkę pospolitą (Gomphus vulgatissimus) natknąłem się w maju w bardzo gęstej trawie. Mocno się zdziwiłem, gdy zauważyłem ją w takim miejscu. Siedziała spokojnie dając się dowolnie obfotografować, wręcz sprawiała wrażenie nieżywej… bo nawet jej powieka nie drgnęła…



Pewien chrząszcz przyodziany w czarny płaszcz, naoglądał się „Porwanie Baltazara Gąbki” i postanowił wcielić się w Szpiega z Krainy Deszczowców. Siedząc na koniuszku trawy, wypatrywał Smoka, kucharza Bartoliniego i Doktora Koyota przemierzających Krainę Psiogłowców….
Jakiś czas później okazało się, że cierpiał na rozdwojenie jaźni….

I w listopadzie pająki nie próżnują, choć ten się wyłamał i chciał już spokojnie zapaść w sen zimowy, kiedy przypadkiem znalazłem go schowanego w spróchniałym pniaku. Obudzony, przespacerował się z wolna po rzeczonym, nic sobie nie robiąc z niespodziewanej pobudki…


W poprzednią niedzielę ledwo wyszedłem na fotołowy, a już trafił mi się ciekawy okaz. Pewnie jakowyś motylek… Zasiadł dumnie z głową zadartą, wąsy podniósł do góry i grzał się w słońcu.
