Dalekie obserwacje

Wczoraj widoczność wydawała się być rewelacyjna, zatem założyłem teleobiektyw i ruszyłem na objazd pobliskich górek, żeby sprawdzić, co z nich widać.

Na pierwszy rzut pooglądałem rzeszowski most Mazowieckiego (odległość ok 23 km).

Później z innego miejsca bloki w Mielcu (odległość ok. 35 km).

Słonecznie i mglisto

Było jeszcze ciemno, kiedy wyszedłem z domu. Nad głową czyste niebo, ale wschodnie warstwa chmur. Łudziłem się, że do świtu chmury przejdą. Tak się nie stało, dopiero po godzinie zaczęło wyglądać słońce, a mój aparat zarejestrował kilka kadrów 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE GNOJNICA PORANEK MGLISTO

Na kalwaryjskim szlaku | Kalwaria Pacławska

Ze Wzgórza Kalwaryjskiego rozciągają się widoki we wszystkie strony świata. Z Organistówki podziwiać można ukraińskie górki.

Oraz na Połoninki Kalwaryjskie, przez które prowadzi szlak do nieistniejącej już wsi Paportno i dalej do Arłamowa.

Kiedy przejść na drugą stronę wzgórza podziwiać można wzniesienie zwane Hipem.

Oraz widok na najwyższe wzniesienia Pogórza Przemyskiego, między innymi Kopystańkę.

Jedna z dwóch dróg do Kalwarii Pacławskiej, ta widokowa, bo druga prowadzi przez las. Niestety zimą nie jest ona odśnieżana, do dziś znajduje się na niej kilka zasp nie do pokonania samochodem.

Któraś z pobliskich wiosek.

Zachód słońca.

I cień na jednej z kalwaryjskich kaplic, który przykuł moją uwagę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KALWARIA PACŁAWSKA POGÓRZE PRZEMYSKIE PANORAMA Z KALWARII

Widoki z Organistówki | Kalwaria Pacławska

W weekend korzystając z prawie wiosennej aury miałem okazję powłóczyć się trochę po Pogórzu Przemyskim. Przywiozłem gigabajty pamiątkowych zdjęć, którymi w najbliższych dniach będę dręczył czytelników. Ze Wzgórza Kalwaryjskiego z tzw. Organistówki roztacza się szeroki widok na Ukrainę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KALWARIA PACŁAWSKA ORGANISTÓWKA POGÓRZE PRZEMYSKIE UKRAINA

Wschód nad kościołem

Plan był taki, żeby złapać wstające słońce tuż nad wieżą kościoła. Żeby trafić w odpowiednie miejsce musiałem przewędrować kilka kilometrów, ale taki spacer w szarówce wstającego dnia to sama przyjemność i wcale nie pamięta się o trudach wczesnego wstawania. Niestety słońce tak mocno świeciło tuż po wschodzie, że plan się nie powiódł, a nie jestem zwolennikiem stosowania filtrów. Okazało się, że najciekawsze zdjęcia wyszły grubo przed wschodem słońca, kiedy  było ono jeszcze za horyzontem, a niebo już jaśniało pomarańczowym kolorem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GÓRA ROPCZYCKA KOŚCIÓŁ

Róż i pomarańcz pomalowały mi niebo

Jeśli wieczorem się nastawię, że rano trzeba wstać na zdjęcia, to z pobudką nie miewam większych problemów. Zupełnie inaczej jest, kiedy trzeba wstać do pracy. Wtedy kości jakieś takie zastanę, oczu nie mogę otworzyć i wszystko idzie mi jakoś tak ciężko. Dzisiaj rano na stanowisku byłem już grubo przed świtem. Na dzień dobry udało mi się sfotografować niewielką chmurę opadową podświetloną promieniami słońca, które było jeszcze za horyzontem. Później było już tylko piękniej, a nawet pojawiło się subtelne słońce poboczne (przedostatnie zdjęcie).

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE WSCHÓD SŁOŃCE PODKARPACIE RÓŻOWE CHMURY O PORANKU

Niedzielno wieczorne włóczenie

Czasami to i smog może wyglądać ładnie, jeśli akurat podświetli go zachodzące słońce. Niedziela, jak już pisałem w poprzednich wpisach była niesamowitym dniem, jeśli chodzi o warunki do fotografowania. Rano mgły i szadź, a wieczorem pojechałem w nowo upatrzone miejsce fotografować zachód słońca.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU GÓRA ROPCZYCKA ZACHÓD SŁOŃCA