Zamęczam tymi Tatrami, ale sam mam już nadzieję, że w końcu te warunki do dalekich obserwacji miną, bo kusi jeździć na punkty widokowe i fotografować. Tym razem nie z poranka, a wieczorne Tatry z pogranicza dwóch miejscowości: Gnojnicy i Zagorzyc. Odległość w linii prostej 140 km. Tatry Tatrami, ale ten wiosenny klimat na pierwszym planie robi robotę 😉
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE DALEKIE OBSERWACJE TATRY Z GNOJNICY TATRY Z ZAGORZYC
Matko z córko! Co za widoki dziś z rana. Tatry doskonale widoczne z odległości 140 km. Idealna przejrzystość powietrza to drugie imię dzisiejszego poranka.
Mimo wolnego dnia rano nie miałem spania. I to było zrządzenie losu, bo spoglądałem na kamerkę skierowaną na Tatry i około 6 rano zaczęły się wyłaniać. W te pędy wsiadłem w auto i mamy to! Tatry z dwóch miejscówek w m. Pstrągowa.
Godzina 9-ta. Otwieram z trudem oko. Przez chwilę zastanawiam się gdzie jestem, bo mam dziwne wrażenie że zaspałem do pracy. Po chwili przypominam sobie, że przecież wziąłem wolne. Pierwsze co, to tradycyjnie sięgam po telefon obadać aktualne prognozy pogody na dzisiaj. Od niechcenia rzucam okiem na kamerę skierowaną na Tatry. O dziwo widać je! Co prawda jest od niej bliżej do Tatr o co najmniej 40 km, ale kto wie… Wsiadam w auto i jadę. Między czasie otwieram drugie oko. Mimo późnej pory Tatry nadal świecą nad horyzontem swoim białym blaskiem! Lubię ten wiosenny kontrast, kiedy wszystko dookoła zielone, a tam gdzieś hen daleko wystają białe szczyty.
98 dni. Taka posucha jeśli chodzi o dalekie obserwacje Tatr. Dzisiaj marazm został przerwany i udało się rano dostrzec nasze góry z mojej okolicy. Warunki może nie były rewelacyjne, ale po tak długiej przerwie i to cieszy.
To już chyba ostatnie warunki do dalekich obserwacji w tym roku. Pobudka wpół do siódmej. Na termometrze -6° C. Wiatr w porywach do 25 km/h, to daje temperaturę odczuwalną -20°C. Nie dość że chwieje statywem, to jeszcze tracę czucie w palcach. Na szczęście zrobienie kilku zdjęć w każdym z punktów schodzi mi dosłownie kilka minut.
Pierwsze zdjęcie robię kilkanaście minut po wschodzie słońca, o 7:44 w Szkodnej. Nie bez przygód po chwili docieram na kolejny punkt w Gliniku. Drogi śliskie, a pośpiech nie był dobrym doradcą. Na szczęście udaje się wyjść z poślizgu i powstają kolejne 3 zdjęcia. Tatry stają się coraz bledsze, ale już po ósmej łapię je z punktu widokowego w Zagorzycach.
Tatry ze Szkodnej, 27.12.2020Tatry z Glinika, 27.12.2020Tatry z Glinika, 27.12.2020Tatry z Glinika, 27.12.2020Tatry z Zagorzyc, 27.12.2020
Czas na zachody słońca za Tatrami z mojej okolic jest od grudnia do stycznia. Możliwość na zrobienie zdjęć mam tylko w weekendy. Dziś wszystko się ładnie poukładało, a więc wolny dzień, piękna pogoda i brak chmur. Udało się złapać zachodzące słońce dokładnie za Sławkowskim Szczytem (odległość 144,4 km).
Na początek sklejka z sześciu fotek robionych co 46 sekund:
Zachód słońca za Sławkowskim Szczytem, 19.12.2020, 144,4 km
I poszczególne zdjęcia w większym rozmiarze:
Na koniec nieco szerzej, bo po zachodzie pojawiły się delikatne cienie gór, Sławkowskiego i Łomnicy:
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZACHÓD SŁOŃCA ZA TATRAMI SŁAWKOWSKIM SZCZYTEM Z PSTRĄGOWEJ
Gacek, nietoperz, batman. To określenia dalekoobserwatorów z podkarpackiego na słońce zachodzące za odległymi Tatrami. Tutaj do Łomnicy i Sławkowskiego szczytu, za którymi zachodzi zachodzi słońce jest odpowiednio 145 i 149 kilometrów.
Na punkt obserwacyjny jechałem bez większych nadziei na sukces. Patrząc na mapy satelitarne domyślałem się, że Tatry się pokażą, ale nie byłem pewien czy zobaczę tarczę słońca, bo jednak w okolicy Tatr było nieco chmur. I co? Udało się. Doskonale widoczna tarcza słońca pomiędzy Sławkowskim i Łomnicą. Lepiej nie mogło się ułożyć. Do tego ten domek na wzgórzu. Odnosi się wrażenie, że góry są tuż za nim 😉
Tatry z Przedmieścia Czudeckiego, do Łomnicy 145 km, do Sławkowskiego 149 km.
Zdjęcie z początku grudnia.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE MAŁOPOLSKA PRZEDMIEŚCIE CZUDECKIE DALEKIE OBSERWACJE TATR NIETOPERZ GACEK BATMAN SŁOŃCE DOMEK
Taki piękny listopadowy dzień można było spędzić tylko w jeden sposób – w plenerze rzecz jasna. Zacząłem krótko po świcie, a z przerwami skończyłem o zachodzie..
Zachodzące niedaleko Tatr słońce, tuż po zachodzie podświetliło je od tyłu ukazując w całym swoim majestacie. Ja tym razem zdążyłem odwiedzić trzy miejscówki i z każdej kolejnej, kiedy było coraz ciemniej, one prezentowały się coraz lepiej.
Na pierwszy ogień Glinik:
Tatry z Glinika, 132 km, 8.11.2020
Następnie położona opodal Glinika – Szkodna:
Tatry ze Szkodnej, 134 km, 8.11.2020
Potem pojechałem na granicę trzech miejscowości: Pstrągowa, Wiśniowa i Wola Zgłobieńska:
Tatry z Pstrągowej/Wiśniowej/Woli Zgłobieńskiej, 132 km, 8.11.2020
I powiększenie na część Tatr, bo sam nie do końca wiem co złapałem – to najprawdopodobniej dziwny kształt chmur znajdujących się za Tatrami, albo miraże spowodowane refrakcją atmosferyczną…
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA DALEKIE OBSERWACJE TATR ZE SZKODNEJ GLINIKA PSTRĄGOWEJ
Czy dalekie obserwacje Tatr kiedyś mi się znudzą? Hm… jeśli nadal będę trafiał na tak niesamowite warunki, z każdym razem lepsze, to z pewnością nie.
Dzisiaj przecież nad cała Polską były chmury, szczególnie gęste u mnie na Podkarpaciu, a do tego padał deszcz! Jakim cudem było widać Tatry? Otóż po pierwsze pułap chmur pomiędzy mną a Tatrami musiał być wyższy niż 2500 m. Po drugie (co obadałem już po powrocie do domu) tuż za Tatrami był wąziutki, kilkudziesięciokilometrowy pas nieba, gdzie były tylko bardzo wysokie cieniutkie chmury. To tamtędy słońce docierało do szczytów oświetlając je i sprawiając, że były widoczne.
Zaliczyłem tym razem cztery miejscówki – Przedmieście Czudeckie, nowa miejscówka w Pstrągowej i dwie stare i wysłużone w Gliniku i Szkodnej.