Noworoczna saga

W ubiegły poniedziałek pokazałem na szybko jedno zdjęcie z noworocznego zachodu słońca. Dziś znalazłem trochę czasu, żeby przygotować jeszcze kilka zdjęć.

Na dobry początek nowego roku trafiłem dzięki uprzejmości kolegi w niezwykłe miejsce. Mieliśmy to szczęście, że warunki pogodowe były idealne do fotografowania.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU NOCKOWA AKACJE

Wypatrując pierwszej gwiazdki

Ponieważ przygotowania do wieczerzy się opóźniały postanowiłem na chwilkę wyskoczyć na zewnątrz i sprawdzić, czy świecą już jakoweś gwiazdki, bo było już po zachodzie. Nie było ani jednej, bo niebo zasnute było chmurami poza wąskim paskiem po zachodniej stronie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU POGÓRZE PRZEMYSKIE WIECZOREM

Tatry ze Szkodnej | Dalekie obserwacje | 17.12.2016

Wczoraj przegapiłem, ale co to za frajda widzieć Tatry jak wszyscy widzą… Dziś może nie tak ładnie, jak przed dwoma tygodniami, ale na kilka minut, mimo sporego zachmurzenia i smogu pokazały się Tatry na tle tarczy słonecznej. Odległość,  przypominam, ok. 136 kilometrów.

Tatry ze Szkodnej, 136 km, 17.12.2016

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU DALEKIE OBSERWACJE TATRY ZE SZKODNEJ

Słońce jajowate

Wczoraj wieczorem byłem świadkiem zjawiska refrakcji atmosferycznej polegającego na ugięciu promieni świetlnych w atmosferze ziemskiej. Na skutek tego zjawiska słonce wydawało się być jajowate.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU METEOFOTOGRAFIA ZNIEKSZTAŁCONE SŁOŃCE

Baranki, cumulonimbusy i cienie

Kilka dni temu trafiłem na taki „barankowy” zachód słońca. Pierwsze zdjęcie to panorama z czterech pionowych ujęć.

W tym samym czasie nieco na południe próbowały wypiętrzyć się podświetlona zachodzącym słońce cumulonimbusy.

Tuż przed zachodem na niebie widać było cienie rzucane przez malutkie chmurki.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD SŁOŃCA ODLEGŁE BURZE

Poliszłoking bez kijków i aparatu

Na wieczorny poliszłoking (to taka odmiana nordikłokingu, tylko bez kijków) nie zabrałem aparatu, bo niebo było zachmurzone i nie spodziewałem się żadnych ciekawych efektów na niebie. W pewnym momencie słońce przebiło się przez chmury i stworzyło ciekawy spektakl okraszony kurzem wydobywającym się spod koszącego zboże kombajnu. Na szczęście nie rozstaję się ze smartfonem i jakieś tam zdjęcie jest.

%d blogerów lubi to: