Koparka zostawiona

To co lubię najbardziej. Zasnute niebo i tylko mała dziurka nad horyzontem. Wtedy podcas oczekwiania jest ten dreszczyk emocji, czy słońce się niej pokaże, czy jednak układ chmur się zmieni i nici z fajnych ujęć.

Podobnie było i tym razem. Niebo zasnute gęstymi chmurami, tylko nad samym horyzontem odrobina nieba. Upatrzyłem sobie kilka kadrów. Jeden z malowniczą, świeżo wybudowaną drogą ciągnącą się pośród zielonych pól i wiatrakami na horyzoncie, a drugi z koparką pozostawioną w środku owych pól. Przewidywałem, że słońce wyjdzie mi właśnie tuż nad nią.

Ostatnie zdjęcie zrobiłem na szerokiej ogniskowej, aby pokazać ten niesamowity kontrast wściekle granatowego nieba i oświetlonego odrobiną słońca pola.

Chmury pożądane

A kto powiedział, że do zdjęć to musi być bezchmurnie. Albo że powinny być chmury, ale takie, żeby jadnak słońce przez nie prześwitywało. Ja mam zasadę, że czasami ryzykuję i wychodzę na zdjęcia również wtedy, gdy nic nie zapowiada ciekawego światła. Bywa, że wracam z niczym, ale bywa też, że to własnie wtedy trafiam na ciekawe i inne od zazwyczaj tu pokazywanych warunków.

Tego wieczoru doskonale zdawałem sobie sprawę, że słońce nie przebije się przez grubą wartstwę nadchodzącej komórki opadowej. Ale nie po to tyle zimowych wieczórów przesiedziałem w domu, aby teraz wiosną, kiedy zmrok zapada dużo później siedzieć w domu. Pomyślałem, że czy zrobię zdjęcia, czy tylko się przespaceruję, zawsze to lepsze niż nic nie robienie. No i trafiłem na całkiem ciekawe światło, a zastane na niebie chmury tylko spotęgowały tę przestrzeń, którą chciałem pokazac na zdjęciach.

Czarodziejska różdżka

Jedna niepozorna chmurka pojawiła się na krótko przed zachodem słońca. Mały, cieniutki, lekutki obłoczek pojawił się praktycznie znikąd, kiedy słońce chyliło się już ku horyzontowi. Jeszcze kilka minut wcześniej martwiłem się, że mój upatrzony kadr wyjdzie płasko z czystym niebem, a tu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dostałem taki prezent. W połączeniu z niesamowitym światłem, zwyczajną polną dróżką i kilkoma niepozornymi krzakami, moja chmurka stworzyła bajkowy klimat i sprawiła, że po raz kolejny wracałem do domu naładowany endorfinami 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ ZACHÓD SŁOŃCA

Czekały na mnie

Na takie ujęcia czekałem z tęsknotą, a ostatnie kilka tygodni to już wypatrywałem kwitnących drzew owocowych wszędzie, gdzie tylko się pojawiałem. I w końcu znalazłem i sad i do tego cudowne wieczorne światło. To były ostatnie promienie, więc miałem tylko kilka minut na zdjęcia, ale uradowały mnie one bardziej niż nie jedno inne zdjęcie.

Nie ważne, czy to grusza, śliwa, czy inna jabłonka. Płatki kwiatów oświetlone od tyłu niskim słońcem też wydawały się zniecierpliwone tym, że dopiero teraz mogły zakwitnąć i z wdzięcznością pozowały do zdjęć.

Meta w sadzie

Końcówką kwietnia to powinno się już bielić od kwitnących drzewek owocowych. Niestety w tym roku wegetacja jest nieco opóźniona i na te piękne zabielone krajobrazy trzeba jeszcze trochę poczekać. Tym bardziej każde napotkane kwitnące drzewo czy krzew cieszą jeszcze bardziej. A ja trafiłem na cały dziki sad takich drzew. I to w jakim świetle!

Kiedy dostrzegłem ten widok, poczułem się jak sprinter, tylko że dla mnie metą był ów sad. Widok wydał mi się aż nierealny i bałem się, że nagle zniknie mi z oczu, pęknie jak bańka mydlana, albo że słońce zajdzie (a dodam, że na niebie nie było chmurki 🙂 ). Udało się, zdążyłem i tak powstała poniższa fotka. I przy okazji drugie zdjęcie z cudownie oświetlonym kwitnącym krzakiem i drogą, którą koniecznie muszę się wybrać na przejażdżkę rowerem 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ WIOSNA KWITNĄCE DRZEWA I KRZEWY OWOCOWE

Pola pozszywane miedzami

Ileż można chorować. Wczoraj stwierdziłem, że trzy dni to i tak za dużo. Co prawda jeszcze zasmarkany i kaszlący, ale wyszedłem z domu. Albo choroba mnie wykończy, albo organizm zajęty swoimi ulubionymi zajęciami, czyli jazdą na rowerze i włóczęgą za zdjęciami uwolni na tyle endorfin, że te pokonają smarki. Stało się to drugie i dziś czuję się już jak nowo narodzony 🙂

Wracjąc jednak do wczorajszego wieczoru. Postanowiłem podjechać do moich paczłorków. Wycinanki pól pozszywane miedzami powoli nabierają soczystych zielonych odcieni. Muśnięte ostatnimi promieniami słońca mieniły się kontrastami. Dookoła cisza i spokój, ani żywego ducha. Chcę tak spędzać każdy jeden wieczór tej wiosny.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ POLA PACZŁORKI

Kulka zamglona

Wczesny świt. Zamglenie, jakieś chmury i niepewność, czy słońce się przebije przez to wszystko. Ustawiam się na wyliczonej miejscówce sporo wcześniej. Słońce ma mi wzejść w okolicy oddalonych o tysiąc osiemset metrów dwóch charakterystycznech drzew i oddalonego o kolejne dwa kilometry kościoła.

Spodziewam się go nie zobaczyć, a jak już to obawiam się, że będzie bardzo blade. Na szczęście ta druga opcja zwyciężyła. Słońce przebija się, ale tuż nad horyzontem jest bardzo bladziutkie. Mgła pochłania wszelkie kolory na ziemi, ale i tak buzia się uśmiecha, bo jak wiadomo te wschodzące i zachodzące kulki słońca czy księżyca to jedne z moich ulubionych tematów zdjęć.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC OLCHOWA WIOSNA SŁOŃCE PORANEK DRZEWA KOŚCIÓŁ

Obowiązek spełniony

Żeby nie było – ja swój obowiązek spełniłem. Wybrałem się tylko i wyłącznie w poszukiwaniu wiosny. Co mogę powiedzieć? Owszem, jest coraz bardziej zielono, ale to jeszcze nie to. Jeszcze trzeba cierpliwie poczekać te kilka dni. W okolicy weekendu ma się zrobić już znacznie cieplej i mam nadzieję, że przyroda wybuja.

Już nie moge się doczekać spacerów po polach, gdzie wokoło bucha świeżą jaśniutką zielenią. Gdzie tą zieleń przeplatają liczne zabielone wiosennym kwieciem drzewa owocowe. Słychać ptaki i owady. Na łąkach pojawiają się pierwsze wiosenne kwiatki…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZAGORZYCE WIOSNA WIERZBY

Rezerwat szachownicy kostkowatej w Krównikach 2022

Podczas gościnnych występów w okolicy Przemyśla, odwiedziłem rezerwat szachwnicy kostkowatej (Fritillaria meleagris) w Krównikach. Nie byłem tam przez ostatnie 3 lub 4 lata. Nic się tam w sumie nie zmieniło, tylko kwiatów jakby w tym roku mniej. Ale też byłem w trochę innym miejscu niż zazwyczaj.

Miałem zmienne warunki do fotografowania. Początkowo od słońca, poprzez zachmurzenie, aż do solidnej ulewy, podczas której zwiewałem w podskokach do samochodu oddalonego o dobre półtora kilometra… Widok łąki porośniętej tym pięknym kwiatem wynagrodził oczywiście wszelkie niedogodności 😉

Szachwnica kostkowata (Fritillaria meleagris)

Szachwnica kostkowata (Fritillaria meleagris)
Szachwnica kostkowata (Fritillaria meleagris)
Szachwnica kostkowata (Fritillaria meleagris)
Szachwnica kostkowata (Fritillaria meleagris)

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA KRÓWNIKI REZEWRWAT SZACHOWNICA KOSTKOWATA KWIATY

W ostatniej chwili

Chmury i chmury. A to już prawie końcówka kwietnia. Do tego ziąb. Ja tam szczerze mówiąc wolę chmury od bezchmurnego nieba, bo wtedy jest szansa, że na chwilę pojawi się słońce. A wtedy często robi się taki piękny klimat jak na poniższych fotografiach.

Tego dnia zachmurzenie nie odpuszczało ani na chwilę. Kierując się wczesniej opisaną zasadą poszedłem jednak w plener i czekałem. Czekałem z nadzieją, że przed zmrokiem słońce znajdzie sobie miejsce, aby swoimi promieniami zmienić okolicę nie do poznania. I tak się stało. W ostatniej chwili.

Tak to wyglądało zanim chmura się podniosła:

I ujęcie z boku, kiedy dosłownie ostatnie promyki oświetlały już tylko koronę brzóz:

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC ZACHÓD SŁOŃCA BRZOZY KRZYŻ GOŚCINIEC