Krokusy nareszcie rozkwitły pełną parą. Pojawiło się kilkanaście pracowitych pszczół.




Krokusy nareszcie rozkwitły pełną parą. Pojawiło się kilkanaście pracowitych pszczół.




Nie tylko kwiatki zwiastują rychłą wiosnę. W ciągu ostatnich dni spotkałem już pierwsze owady.
W poniedziałek spotkałem… piórolotka. Wylądował znienacka na krokusach, którym akurat robiłem zdjęcie. Na łodyżce ciemiernika siedziała sobie malutka biedronka. Na trzepaku siedziała sobie mucha ze swoją niewielką zdobyczą. Tuż obok swój żywot przedwcześnie zakończyła ochotka. W domu obudził się złotook i przysiadł na zielonej ścianie w nadziei, że nikt go nie zauważy. Niestety został wyproszony do piwnicy.





Przez ostatnie dni zrobiłem kilka zdjęć ogrodowym krokusom i przebiśniegom w przerwach między deszczem i wiatrem.





Próbował upodobnić się do listka. Mimo, iż był już bardzo głodny nie chciało mu się robić sieci, więc pomyślał że może zdobycz sama przyjdzie do niego. Samiec krzyżaka zielonego nie jest zbyt pracowity. Być może brał przykład z leniwców, które wiszą w ten sposób większość swojego życia.

– Co tam może być pod tym listkiem… – zastanawiała się maleńka błonkówka ciekawie zerkając zza brzegu liścia. Chociaż wydaje mi się biorąc pod uwagę jaka była opaciana pyłkiem i najprawdopodobniej przejedzona, że mogła wychylać się w zupełnie innym celu, który przemilczę…


Pierwsze śnieżyczki zakwitły już tydzień temu. Ale jakoś ociągałem się z ich sfotografowaniem, a później z zamieszczeniem wpisu. W niedzielę korzystając z ładnej pogody zaszedłem do ogródka aby je uwiecznić. W zeszłym roku były o podobnej porze.



Nikt za nimi nie przepada. A one mają to gdzieś i zajmują się tym, co dla nich najważniejsze. To samo na pewno robiły w Azji i to samo robią u nas, w Polsce.

Połowa maja to tan okres, kiedy azalie i rododendrony są w pełni rozkwitu. Ogród mieni się wtedy kolorami różu, czerwieni i żółci i fioletu.










Bujankę udało mi się już kilka razy sfotografować. Na drugim zdjęciu widać, że ten swój język, to ona ma jak jakaś żmija rozdwojony.


Jakiś tydzień temu o poranku wszystko pokryte było warstwą szronu. Całkiem fajny widok, choć nie dla tych, co musieli skrobać szyby samochodów.



