Głównym podejrzanym o złożenie tych jajek jest według mnie ten chrząszcz. Zupełnie nieopodal siedziało dwie pary i jeszcze pojedyncze okazy.

Głównym podejrzanym o złożenie tych jajek jest według mnie ten chrząszcz. Zupełnie nieopodal siedziało dwie pary i jeszcze pojedyncze okazy.

Prawie co roku znajduję je na liściach wierzby. Równie nagle potem znikają, jak się pojawiły. Nigdy nie udało mi się zobaczyć, kto się z nich wykluwa.


Kolejny mieszkaniec mojego świeżo zapuszczonego chwastowiska to ten motylek wypatrzony na początku czerwca.

Na początku czerwca zainteresowały mnie jajka złożone przez jakiegoś owada na trawsku, które rośnie w moim stawie. Na owych jajkach jak gdyby nigdy nic siedziało sobie jakieś miniaturowe stworzonko przypominające muchówkę.



Po ciężkich przeżyciach w ciągu dnia (ułamane skrzydełko) nareszcie chwila odpoczynku na chwiejącej się trawie. Wiosną na moim świeżo nie koszonym trawniku życie owadów dopiero się odradzało. Nie spotykałem ich tam zbyt wiele. Mam nadzieję, że z każdym sezonem będzie ich tam coraz więcej.



Na juce rosnącej tuż nad stawem zauważyłem taką dziwną osobliwość. Podejrzanym o tę konstrukcję może być chyba tylko pająk.

Kilka tygodni temu pokazywałem pałątkę zieloną (Chalcolestes viridis), która upodobała sobie drzewko brzoskwiniowe. Jakiś czas później, a dokładnie pierwszego października pałątki nadal latały mi po ogrodzie. Tym razem upodobały sobie berberys i jego najbliższą okolicę.



Kiedy dojrzewały brzoskwinki i nagminnie opadały na ziemię, dookoła kręciło się mnóstwo pszczół i motyli. Jednego z nich udało mi się uwiecznić.

Wbiegła na przydomowy chodnik i zastygła w bezruchu. Musiała być mocno wystraszona, pewnie zgubiła się swojej mamie
