Błąkając się po łące zauważyłem, że coś spadło w trawę. Pomyślałem, że to kolejny płatek kwiatu z drzewa owocowego. Przykucnąłem i okazało się, że to mikroskopijna ciemka.


Błąkając się po łące zauważyłem, że coś spadło w trawę. Pomyślałem, że to kolejny płatek kwiatu z drzewa owocowego. Przykucnąłem i okazało się, że to mikroskopijna ciemka.


Kiedy już dokładnie wyczyściła swoją ssawkę, to już tylko patrzyła w obiektyw. Być może próbowała mnie zahipnotyzować.


Tuż nad brzegiem stawu, zauważyłem coś przylepionego do trawy. Obstawiałem, że to jakiś pluskwiak i nie pomyliłem się. Siedział i poruszał swoimi czułkami na wszystkie strony. Chyba coś zwęszył.


Pokropkę spotykam w miarę często. Tym razem znalazłem ją na mojej ogrodowej dzikiej łące. Spacerowała sobie chwiejnym krokiem po cieniutkich trawkach.

Nie zauważyłem go od razu. Duży pająk, to spodziewałbym się kilku długich odnóży.
Darownik przedziwny mieszkający w moim ogrodzie przybrał pozycję, jak na pająka, embrionalną i grzał swoje futerko w popołudniowym słońcu. Wybrał idealne miejsce w zagięciu dwóch listków.

Zobaczyłem ją na liściu rododendrona. Pomyślałem, że zaraz ucieknie, ale kiedy zabrała się za toaletę, wiedziałem, że nic nie będzie sobie robiła z mojej obecności. Muchy podczas toalety zatracają poczucie rzeczywistości, stwierdzam. Świat dookoła przestaje wtedy dla nich istnieć.



Wczoraj rankiem wyszedłem na moją dziką część ogrodu, na której w tym roku postanowiłem nie kosić trawy. Tak jak przypuszczałem, w trawie napotkałem mnóstwo owadów. Jedno miejsce pod brzozą szczególnie upodobały sobie chrząszcze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłem, jak jeden z chrząszczy wspina się na trawę i… wiesza na niej flagę! No tak, wczoraj było święto flagi. Pamiętał.


Siedział sobie utytłany w pyłku na mniszku i raz po raz próbował powycierać sobie paprochy z oczu. Z marnym skutkiem.


Na dzisiaj mam takiego cudaka, że nawet nie potrafiłem sam ocenić, czy to muchówka, chrząszcz, pluskwiak, czy jeszcze coś innego. Spotkałem go przed tygodniem w lesie. Siedział sobie na liściu i sprawiał wrażenie nieżywego. Nic bardziej mylnego, kiedy pstryknąłem kilka fotek, odfrunął z prędkością messerschmitta.

Rynnice olchowe pojawiają się dość wczesną wiosną. Nie próżnują od pierwszych dni, kiedy tylko robi się nieco cieplej. Podobnie w tym roku. Kiedy wyszedłem do lasu w poszukiwaniu owadów, rynnic było najwięcej, a właściwie to tylko rynnice…

