Szlak na Babią Górę

Dwa tygodnie temu ni stąd ni zowąd postanowiłem wyjść na Babią Górę. Jak postanowiłem, tak zrobiłem.

Wyjście zaczęliśmy zielonym szlakiem z Zawoi Markowej, po dojściu do schroniska na Markowych Szczawinach odbiliśmy na czerwony szlak prowadzący do Przełęczy Brona i dalej w lewo na Babią Górę. Zejście czerwonym szlakiem do Przełęczy Krowiarki. Całość zajęła nam z pięć i pół godziny w trzydziestostopniowym upale. Rozkosz 😉

Nieprzewidziane skutki

– Od dzi…iii…siaj nie..e pi..i…je – mamrotał jeszcze nie do końca trzeźwy Pan Much.

Dzień wcześniej uczestniczył w suto zakrapianej imprezie, która potoczyła się nie do końca po jego myśli… A oblewał narodziny, a raczej wyklucie stodwudziestoczteroraczków 😉

Natręt niepożądany

– Co mi się tu wpychasz na moja poduszkę?!?!?!? Wynocha mi stąd! – wściekał się pewien pająk na larwę być może jakowejś biedronki, która chciał skorzystać z jego śnieżnobiałej poduszki…

Skutki obżarstwa

Gdybym tego chrząszczyka nie przyłapał tuż po obfitym posiłku, z pewnością nawet bym go nie dostrzegł (ok. 3 – 4 mm). Był tak nafuturzony, że nawet nie miał siły się ruszać. Podkulił swoje łapki i siedział na okazałym brzuszku 😉